Większość rąk, które wyszywały bitwę to ręce kobiece, ale prawdziwą pasją łatwo się zarazić. Sławomir Derecki, którego nazwisko figuruje na liście twórców - zaraził się od własnej żony.
Jak mówi Monika Derecka
- Ja trochę haftowałam, potem jak szłam czy sprzątać czy gotować, a mąż był wtedy w domu no to mąż siedział i troszeczkę mi pomagał.
Do mężczyzny, Adama Panka, syna Janiny Panek hafciarki z Działoszyna, należy pomysł całego przedsięwzięcia.
- Syn patrząc na te małe obrazki zawieszone na ścianie powiedział: "Wiesz co? Tyle tego już zrobiłaś, że byłaby z połowa Bitwy pod Grunwaldem. Właśnie zbliża się rocznica. Ja powiedziałam: "Bardzo chętnie ale musisz mi pomóc organizacyjnie" - powiedziała Janina Panek.
Janina Panek znalazła ludzi, którzy potrafią wyszywać, jej syn - odszukał Grzegorza Żochowskiego, który już wcześniej tworzył programy komputerowe zmieniające obrazy na kompozycje krzyżyków. Dzięki temu, że jest białostoczaninem możemy oglądać tu bitwę tak szybko.
Jak powiedział Grzegorz Żochowski
- Mamy w Białymstoku bitwę ponieważ chciałem się nią pochwalić, zwyczajnie dlatego ściągnąłem tutaj. Wcześniej była w Dobryszycach, w Kleszczowie - miejscowościach okolicznych dla pań, które haftowały, w Bełchatowie ostatnio w Łodzi, z Łodzi ściągnąłem do Białegostoku.
W planach jest jeszcze wiele miejsc i nic dziwnego.
Bitwa pod Grunwaldem jest największym haftem krzyżykowym na świecie. Ma ponad trzydzieści sześć metrów kwadratowych powierzchni, składa się z niemal ośmiu milionów krzyżyków. Na ich wyszycie poszło sto pięćdziesiąt kilometrów nici.
Iwona Zawadecka, Obiektyw
Zapraszamy do dyskusji na naszym forum