Choć na co dzień obcują z pięknem przyrody podlaski spływ działa na nich jak magnez.
- Tutaj mamy do czynienia z miejscowymi smakołykami, ale również z ludźmi i ich kulturą, no a przede wszystkim krajobrazy – mówi Zbigniew Niewiadomski z Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
Spływ rozpoczął się na rzece Kumiałka nieopodal Korycina. Nad korycińskim zalewem miłośnicy kajaków i przyrody spędzili noc.
Po Kumiałce kajakarze popłyną Brzozówką, którą wpłyną na wody Biebrzy.
Biebrzański Park Narodowy organizuje spływ po raz jedenasty. To sposób na promocję mniej znanych szlaków wodnych w regionie. W tym roku na to wodne rozpoznanie Podlasia przyjechało pięćdziesiąt siedem osób.
- Jest taka potrzeba. Ludzie chcą przyjeżdżać z innych parków. Mamy problemy, bo nie można przekroczyć pewnej organizacyjnej grupy – mówi Zdzisław Muczyński z Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Co roku organizatorzy przygotowują inną trasę. Jedynym stałym punktem jest Biebrza. Spływ potrwa pięć dni. W tym czasie kajakarze przepłyną prawie osiemdziesiąt kilometrów.
Magdalena Pietruczak, Obiektyw
Zapraszamy do dyskusji na naszym forum