Rura ożyje - będzie zgodnie z zapowiedzią woda, światło i dźwięk. Będą jeszcze zamontowane iluminacje. Będą zamontowane głośniki, z których będzie płynęła specyficzna muzyka.
Takiej rury nie było tu nawet przed wojną. Chociaż gdzieś pod Białymstokiem są murowane kanały średnicą przypominające rurę z placu Kościuszki.
– To, czego nie było można pokazać pod ziemią spróbowaliśmy pokazać na zewnątrz - oczywiście w znowelizowanej formie – mówi Zdzisław Daniszewski, wiceprezes ds. ekonomicznych Wodociągów Białostockich.
Największym prezentem dla mieszkańców, jak twierdzą w spółce, jest tania woda. (Dwa siedemdziesiąt za metr sześcienny to jedna z najniższych stawek w kraju). Ta rura ma być zapakowana w papier na prezenty.
- Po to, żeby jeszcze w kolejny sposób uczcić naszą rocznicę 120-lecia Wodociągów Białostockich. Pokazać przy okazji mieszkańcom, że jesteśmy z nimi, ale też pokazać się z tej drugiej strony - bardziej artystycznej, niecodziennej w branży – powiedział Krzysztof Kita, specjalista ds. informacji, Wodociągi Białostockie. By każdy mieszkaniec Białegostoku pamiętał, że takie wygody to efekt pracy całych pokoleń inżynierów.
Rura - chociaż jest może trochę na wyrost - to dzieło społeczne w oparciu o kilka współpracujących ze sobą instytucji, ale po zakończeniu wystawy nikt nie będzie robił protokołu zniszczenia. Chociaż nie wiadomo jeszcze w którym miejscu, przez następne lata pozostanie rurą - muzeum Białostockich Wodociągów.
Mariusz Rytel, Obiektyw
Zapraszamy do dyskusji na naszym forum