Kanwą spektaklu zatytułowanego "Ja j u polu werbuju rosła" czyli "Wierzbą w polu rosłam" jest opowiadanie współczesnej ukraińskiej pisarki Oksany Zabużko. To pełna dramatyzmu historia dwóch sióstr, zainspirowana znaną na całej wschodniej słowiańszczyźnie baśnią o dwóch siostrach. Przedstawienie jest jednak monodramem, a aktorka która w nim gra Joanna Stelmaszuk to inicjatorka całego przedsięwzięcia. -
Ja jestem stąd i próbowałam znaleźć wydobyć właśnie stąd coś, co mnie inspiruje i to wykorzystać. Gwara pojawiła się przy próbie znalezienia czegoś autentycznego – mówi Joanna Stelmaszuk.
Właśnie podlaska gwara, język, który do dziś słyszy się w tutejszych zamieszkałych przez Bialorusinów wsiach, uczyniła przedsięwzięcie tak unikalnym.
Ale spektaklu nie udałoby się zrealizować gdyby nie współpraca z kilkoma ważnymi dla artystki osobami. Przede wszystkim Janem Maksymiukiem, dziennikarzem i pisarzem, który przetłumaczył tekst.
Do współpracy Joanna Stelmaszuk zaprosiła też swojego profesora, Bohdana Głuszczaka, który objął spektakl opieką artystyczną. Praca daje mu wiele satysfakcji, bo on też pochodzi stąd. -
To jest pierwszy raz na świece i w historii Podlasia profesjonalna sztuka zagrana w gwarze podlaskiej, to dla mnie też jest doświadczenie i chwała młodej osobie, która takie doświadczenie wzięła na swoje barki – mówi prof. Bohdan Głuszczak.
Ważnym elementem spektaklu jest muzyka. To białoruskie ludowe piosenki opracowane na potrzeby teatru przez Marzenę Rusaczyk.
Jutrzejsza premiera sztuki będzie też inauguracją Sceny Szczyty - nowej działalności artystycznej Centrum Edukacji i Promocji Kultury Białoruskiej w Szczytach Dzięciołowie, które działa od kilku miesięcy.
Iwona Zawadecka, Obiektyw
Zapraszamy do dyskusji na naszym forum