Dwudziestojednoletni Tomek do białostockiego szpitala gruźlicy i chorób płuc trafił na początku stycznia. W bardzo zaawansowanym stadium gruźlicy. Stanowczo za późno. Jak mówi
- Myślałem, że to jest przeziębienie z początku miałem kaszel, duszności i poszedłem do lekarza rodzinnego no i później on skierował mnie do przychodni rodzinnej w Suwałkach, zrobili rentgen i skierowali tutaj i powiedzieli, że to jest gruźlica, że bardzo rozwinięta później się dowiedziałem, że od taty się zaraziłem, bo on wcześniej chorował.
Jeżeli rozwój choroby uda się zahamować czeka go jeszcze miesiąc w szpitalu i kilkumiesięczne leczenie. Pacjentów w takim stadium gruźlicy trafia do tego szpitala coraz więcej. -
Trafiają do nas pacjenci z zajęciem wielu pól płucnych i trafiają właściwie wtedy kiedy sytuacja już jest podbramkowa niemalże nie maja już siły przeważnie są przywożeni karetką pogotowia, dlatego, że nie potrafią już sami się poruszać - mówi dr Anna Romatowska-Dziób, ordynator I oddziału męskiego w Szpitalu Gruźlicy i Chorób Płuc w Białymstoku.
Ale oprócz braku świadomości zagrożenia leczenie chorych na gruźlicę jest trudniejsze. Bo dwa leki przeciwgruźlicze nie są od początku tego roku refundowane. -
Jeden z leków przeciwgruźliczych, który jest stosowany w gruźlicy leczenia pierwszego rzutu, etambutol nie znalazł się na liście leków refundowanych , mimo że 250 kapsułek tego leku kosztuje 40 zł, ale osobie która nie ma np żadnych dochodów 40 zł to też jest problem - dodaje dr Anna Romatowska-Dziób.
Na listę nie trafiła też streptomycyna - lek stosowany w nawrocie gruźlicy. A izoniazyd - zniknie zupełnie z aptek, bo przestał być produkowany. Choroba dotyka coraz częściej osób o dobrej pozycji społecznej, które dużo pracują i żyją w stresie. Ale w największej mierze dotyczy głównie ludzi żyjących w trudnych warunkach. I właśnie tych osób nie stać na wykupienie dość drogich leków. A jeśli leczenie zostaje przerwane chorzy stwarzają zagrożenie, bo zarażają. W autobusie, sklepie czy na ulicy. A wystarczy, że mamy obniżoną odporność i możemy zachorować. Więc jak możemy się przed nią ustrzec? Teresa Kamińska, dyrektor Szpitala Gruźlicy i Chorób Płuc w Białymstoku radzi, by większą uwagę zwracać na stan swojego zdrowia. W przypadku kiedy pojawią sie niepokojące objawy jak kaszel czy odpluwanie zwiększone z pojawiającą się krwią, czy łatwe zmęczenie to należy przede wszystkim zrobić rentgen klatki piersiowej i sprawę wyjaśnić, a nie bagatelizować.
Bo choroba rozwija się podstępnie. Zwykle w długim czasie bezobjawowo. Aż jedna dziesiąta chorych na gruźlicę umiera.
(mc),
za Obiektyw TVP Białystok