• Wersja do druku
  • -AA+A

Konkurencja na rynku usług zdrowotnych

14:17, 28.05.2011
Konkurencja na rynku usług zdrowotnych Coraz częściej pacjenci znajdują sposób na ominięcie długich kolejek na zabiegi szpitalne w placówkach publicznych. A to za sprawą rosnącej liczby klinik prywatnych, które mają kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia i oferują w ramach ubezpieczenia zrobienie operacji w terminie krótszym. Oferta atrakcyjna, ale jak ostrzegają szefowie placówek publicznych - tylko pozornie. Prywatnym chodzi o duże pieniądze, ale przy tym jak najkrótszy pobyt pacjenta w klinice.

Coraz częściej pacjenci znajdują sposób na ominięcie długich kolejek na zabiegi szpitalne w placówkach publicznych. A to za sprawą rosnącej liczby klinik prywatnych, które mają kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia i oferują w ramach ubezpieczenia zrobienie operacji w terminie krótszym. Oferta atrakcyjna, ale jak ostrzegają szefowie placówek publicznych - tylko pozornie. Prywatnym chodzi o duże pieniądze, ale przy tym jak najkrótszy pobyt pacjenta w klinice.

fot. arch.
fot. arch.

Podziel się:   Więcej
Centrum Okulistyczne BOPOL. Wykonuje zabiegi laserowej korekcji wzroku. Marian Wierzba przyszedł na operację zaćmy. Na wizytę u okulisty czekał trzy miesiące, na zabieg prawie rok - w publicznym szpitalu czekałby około trzech lat. Wybrał prywatną placówkę z prostego powodu. - Wydaje mi się, że ta obsługa to jest naprawdę zadziwiające jeszcze i przed szpitalem i tutaj jest bardzo miło – mówi Marian Wierzba.

Warunki komfortowe. Zakres usług stopniowo się poszerza. Od niedawna można tu wykonać zabieg odwarstwienia siatkówki czy operację zeza. Jednak najwięcej jest pacjentów z zaćmą. Zdaniem dyrektora uniwersyteckiego szpitala klinicznego w Białymstoku - działanie takich niepublicznych placówek to nieuczciwa konkurencja. Bo prywatni świadczą tylko wybrane usługi. - W prawidłowej konkurencji, w zdrowej konkurencji jest sytuacja, w której jeden publiczny i podmiot niepubliczny wykonuje ten sam zakres usług – powiedział dr Bogusław Poniatowski z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Szpitale prywatne są konkurencją dla publicznych. Do takiej sytuacji publiczne szpitale nie były do niedawna przygotowane. Teraz zarzucają prywatnym, że w przypadku powikłań po zabiegach, szpitale publiczne dostają w "spadku" pacjentów, których muszą przyjąć. Jak twierdzi dr Mariusz Spyra z Centrum Okulistycznego BOPOL - Tych powikłań, jeżeli się przypatrzymy statystykom, nie ma aż tak dużo, żeby nam to zarzucać.

Takich prywatnych placówek, które mają podpisane umowy z NFZ-em jest w Podlaskiem dziesięć. Mają kontrakty z NFZ-em na kwotę dwudziestu sześciu milionów złotych. To prawie pięć procent wartości wszystkich kontraktów. To między innymi: okulistyka, położnictwo i ginekologia czy ortopedia. Pomimo wybierania usług lepiej płatnych - płatnik, czyli NFZ nie może ograniczać szpitalom prywatnym dostępu do wybranych zabiegów. - Tak samo jak pacjent ma prawo wybrać świadczeniodawcę, który jemu odpowiada, tak samo NFZ może zakupić świadczenie w szpitalu publicznym czy prywatnym, ponieważ ustawa o świadczeniach zdrowotnych dopuszcza równość podmiotów i prywatnych i państwowych – tłumaczy Adam Dębski z Podlaskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Konkurencja na rynku usług zdrowotnych dobrze służy pacjentom. W tym systemie jednak zyski trafiają do prywatnych podmiotów, a koszty częściej ponoszą placówki publiczne.

Inga Januszko-Manaches, Obiektyw

Zapraszamy do dyskusji na naszym forum