Wszystkie podlaskie szpitale mają roszczenia wobec Funduszu i za przykładem Grajewa najprawdopodobniej też pójdą do sądu.
Najwięcej takich pacjentów - ponad limit - szpital w Grajewie w 2009 roku miał na pediatrii.
W sumie, na wszystkich oddziałach grajewski szpital leczył za darmo tysiąc chorych. Dlatego szpital złożył w sądzie pozew. Domaga się ponad miliona ośmiuset tysięcy złotych.
- Zwróciłem się o zapłacenie za pacjentów, którzy byli hospitalizowani, a Fundusz za nich nie zapłacił – powiedział Grzegorz Dembski, dyrektor Szpitala Ogólnego w Grajewie.
Szpital w Łomży nie wyklucza, że pójdzie do sądu, walczy o pięć milionów złotych. Fundusz zaproponował mu ugodę i 25%. Szpital nie zgodził się.
- Szpital nie naganiał tych pacjentów, była tak ogromna presja, a nie wszyscy przecież byli przyjmowani – mówi Marian Jaszewski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Łomży.
Najwięcej do odzyskania ma białostocki szpital uniwersytecki - 9 milionów złotych.
Fundusz zdrowia ma kryzys - nie ma pieniędzy. W sumie jest winien za ubiegły rok podlaskim placówkom 85 milionów złotych.
- Nie mogliśmy zapłacić wszystkich nadwykonań, mogliśmy zapłacić 33 mln – powiedział
Adam Dębski, rzecznik podlaskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Szpitale chcą więcej. Jeszcze negocjują.
Szpital w Grajewie ma dość, będzie powoływał się na artykuł 7 ustawy o ZOZ-ach, który mówi, że nie może uchylić się od udzielenia pomocy temu, kto tego wymaga. Jak mówi Grzegorz Dembski
- Mam nadzieję, że sąd powoła biegłych i ocenią, kto ma rację.
Skierowanie pozwu do sądu jeszcze nie rozwiązuje sporu. Narodowy Fundusz Zdrowia ma trzy lata na zawarcie ze szpitalem ugody.
Dorota Kuc, Obiektyw
Zapraszamy do dyskusji na naszym forum