Premier Donald Tusk zapowiedział, że w tym roku nie będzie ratyfikacji umowy ACTA. Internauci nie chcą jej wcale, dlatego wciąż protestują. Na Rynku Kościuszki w Białymstoku była ich dziś ponad setka. Jak mówi Jacek Słoma, współorganizator protestu przeciw umowie ACTA w Białymstoku
- Nasze postulaty się nie zmieniły. Jesteśmy za stanowczym odrzuceniem, a nie wstrzymaniem ratyfikacji ACTA.Protestujący twierdzą, że zapowiedź premiera o konsultacjach społecznych w sprawie ACTA to jedynie PR-owa sztuczka. Dlatego wciąż zbierają podpisy pod wnioskiem o ogólnonarodowe referendum w tej sprawie. Mają ich już dwieście pięćdziesiąt tysięcy, czyli połowę wymaganej liczby, żeby wniosek rozpatrzył Sejm. -
Marzymy o tym, żeby żyć w demokratycznym kraju. W którym nasze zdanie, nasza wola, będzie respektowana przez rządzących, którym udzieliliśmy mandatu do sprawowania władzy w naszym imieniu - mówił Konrad Zieleniecki, współorganizator protestu przeciw umowie ACTA w Białymstoku.
W czasie protestu w Białymstoku demonstranci symbolicznie podarli umowę ACTA. Zaapelowali też do polityków opozycji, żeby ci nie próbowali zbijać na ich sprawie kapitału politycznego.
ACTA to międzynarodowa umowa wyznaczająca nowe standardy zwalczania podrobionych towarów. Reguluje także problem rozpowszechniania treści chronionych prawem autorskim w internecie. Tyle, że zdaniem krytyków tego dokumentu - jest w nim zbyt wiele nieścisłości. Ich skutkiem, według protestujących, może być powszechna inwigilacja internautów przez dostawców internetu. Internauci boją się także zamykania stron internetowych i procesów sądowych za ściąganie plików z sieci.
Potępianą przez nich umowę podpisało już większość krajów Unii Europejskiej. W Polsce - w przyszłym tygodniu protestujący zamierzają znów wyjść na ulice.
(mc),
za Obiektyw TVP Białystok
Jak podaje Polska Agencja Prasowa, Premier Donald Tusk poinformował w piątek po południu, że podjął definitywną decyzję o zawieszeniu procesu ratyfikacji umowy ACTA. Jak dodał, jest rozgoryczony na urzędników, bo włożył dużo energii
w to, aby kwestie wolności w internecie były przedmiotem nieustannego
dialogu.
Premier Donald Tusk przyznał, że konsultacje ws. umowy ACTA
nie były pełne, bo środowiska reprezentujące interes i punkt widzenia
internautów nie były właściwie reprezentowane, a konsultowano się
głównie z organizacjami związanymi z nadawcami i twórcami.
Podkreślił, że dokonał precyzyjnego przeglądu całej dokumentacji w
tej sprawie, wysłuchał ministrów kultury Bogdana Zdrojewskiego oraz
ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego.
- Podzielam opinie
tych, którzy od początku twierdzili, że konsultacje nie były pełne -
powiedział Tusk.
Podczas konferencji prasowej powiedział też, że
- Dopóki nie wyjaśnimy sobie wszystkich wątpliwości - co prawdopodobnie
będzie oznaczało także wszczęcie procesów legislacyjnych w odniesieniu
do krajowego prawa - tak długo zawieszony będzie proces ratyfikacji ACTA
i nie można wykluczyć, że w finale będzie oznaczało to brak akceptacji
dla tej umowy.(mc),
za PAP