Jak okiem sięgnąć - pusto. Jeśli szanse na ukończenie A1 mierzyć ilością pracującego na budowie sprzętu - na oddanie inwestycji możemy jeszcze trochę poczekać. Mieszkańcy okolicznych gmin wiarę w szybką budowę tego odcinka autostrady stracili już dawno. -
Za wolno to wszystko idzie. Wielki, wieli bałagan sie tworzy. Gdzieniegdzie tylko widać pracujących robotników. Naprawdę to źle wygląda - przyznają.
A może wyglądać jeszcze gorzej. Jak podaje portal Rynek Infrastruktury firmy budujące A1 na zlecenie brytyjsko-irlandzkiego konsorcjum nie płacą mniejszym przedsiębiorcom. Dla wójta Aleksandrowa Kujawskiego to nie nowość. Pogłoski o takich sytuacjach słyszy sie w gminie nie od dziś. -
Dochodziło do tego, że nasi przedsiębiorcy lokalni obawiali się, że w ogóle tych płatności nie otrzymają - przyznaje Andrzej Olszewski, wójt gminy Aleksandrów Kujawski.
Ale w końcu otrzymali - przynajmniej w Aleksandrowie. Branżowe fora puchną jednak od skarg innych przedsiębiorców. -
Wykonywałem usługę koparkowo-ładowarkową w Grabkowie za Kowalem (…). Kasy nie ma od maja - pisze jeden z przedsiębiorców. -
Za roboty wykonane na jesieni to nawet nie chcą protokołu podpisać. (…) Nam są winni około 900 tys. zł , zeszliśmy z budowy w listopadzie!!!! Takich firm z problemami jak nasza jest dużo - twierdzi inny.
Główny wykonawca, czyli brytyjsko-irlandzkie konsorcjum, nie zaprzecza . Firmy, które budują A1 wpadły w kłopoty. -
Nie maja dostępu do takiego finansowania. Problem polega na tym, że do tej pory spółki były w stanie pokrywać bieżące zobowiązania - twierdzi Kinga Banaszak, rzecznik PBG S.A. - głównego wykonawcy robót.
Ale teraz już nie są. I właśnie dlatego pieniądze nie trafiają na sam dół budowalnej piramidy, czyli do najmniejszych przedsiębiorców. Inwestor, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozkłada ręce. -
Oficjalnie my o nich nic nie wiemy. Choć próbują poprzez nas odzyskać te swoje należności, ale my możemy wzywać podwykonawcę, żeby dokonał tych płatności - mówi dyrektor GDDKiA w Bydgoszczy Marek Kowalczyk.
To sprawa między przedsiębiorcami a firmą, która im nie płaci. Siedziba jednej z nich znajduje sie w Toruniu, ale jej prezes był dla nas niedostępny. Żeby pomóc takim firmom irlandzko-brytyjskie konsorcjum zamierza uruchomić specjalne finansowanie. Jak zapewniają przedstawiciele międzynarodowego giganta i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, budowa A1 nie jest zagrożona.
Marta Karpińska