Władysław Bogacz ma ponad 180-hektarowe gospodarstwo w Gniewkówcu, które zmieniło się, odkąd Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Rolnik skorzystał z wielu dotacji, rozwinął produkcję i wciąż zdobywa kolejne rynki zbytu.
- Mamy nowy sprzęt, większe gospodarstwo. Wykorzystaliśmy niemal wszystkie możliwe dotacje unijne, jakie były - przyznaje Władysław Bogacz.
Przed Polską przewodnictwo w radzie Unii Europejskiej, a przed rolnikami wizja walki o kształt Wspólnej Polityki Rolnej po 2013 roku. Zdaniem gospodarzy wymaga ona zmian, uproszczeń i wprowadzenia nowych kryteriów podziału pieniędzy na poszczególne kraje. -
Wyrównywanie konkurencji, a więc wyrównywanie dopłat. Dziś - nie ukrywam - mamy nadwyżki eksportowe, ale wynikają one z pracowitości polskich rolników, a nie do końca z równych warunków - mówi Ryszard Kierzek, prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej.
Rolnicy oczekują wielu zmian po 2013 roku niemal w każdej dziedzinie produkcji; przede wszystkim zabezpieczenia ich interesów, by ponownie nie byli stratni, tak jak po aferze dioksynowej czy ogórkowej.
- Po ostatnich wydarzeniach widać, że system UE wobec niektórych sytuacji jest bezbronny – uważa Antoni Jabłoński z Wymyślina.
Tymczasem już wiadomo, że w budżecie Unii Europejskiej po 2013 roku wydatki na rolnictwo będą na obecnym poziomie. Tak zdecydował Parlament Europejski. Polscy posłowie byli przeciw. Uważają, że to stanowisko nie pozwala na prawdziwą reformę Wspólnej Polityki Rolnej. Parlament Europejski proponuje jedynie "stopniowe" odchodzenie od kryteriów historycznych, które doprowadziły do rozbieżności w podziale środków pomiędzy państwami.
Maria Sikorska