• Wersja do druku
  • -AA+A

Stan wojenny oczami rocznika’81

18:55, 13.12.2011
Stan wojenny oczami rocznika’81 Godzina milicyjna, czołgi i wojsko na ulicy - z tym kojarzy się stan wojenny osobom, które na początku lat 80. XX wieku wchodziły w dorosłość. Młodszym - z brakiem „Teleranka” w telewizji i feriami w szkole. Obecni 30-latkowie nie mają już z tym okresem żadnych wspomnień, mają jednak swoje zdanie.

Godzina milicyjna, czołgi i wojsko na ulicy - z tym kojarzy się stan wojenny osobom, które na początku lat 80. XX wieku wchodziły w dorosłość. Młodszym - z brakiem „Teleranka” w telewizji i feriami w szkole. Obecni 30-latkowie nie mają już z tym okresem żadnych wspomnień, mają jednak swoje zdanie.


Podziel się:   Więcej
O tym, że wprowadzono godzinę policyjną, że brakowało żywności, która była na kartki, urodzony w 1981 roku Robert Żytowiecki wie już tylko z podręczników i opowieści starszych kolegów z „Solidarności”. Jako członek związku, który odegrał tak ważną rolę w polskiej historii, stan wojenny ocenia bardzo negatywnie. - Uważam, że to było zbyt pochopne posunięcie ówczesnego premiera. Myślę, że można było to w jakiś inny sposób rozwiązać, nie wprowadzając stan wojenny - mówi Robert Żytowiecki, członek NSZZ "Solidarność" w Bydgoszczy, rocznik 1981.

Obchody kolejnych rocznic gromadzą osoby, które w tamtym czasie były zaangażowane w działalność opozycyjną; tak, jak w poniedziałek pod dawną siedzibą „Solidarności” w Bydgoszczy. Wśród nich niewielu jest młodych ludzi. Jakub Pawlak, kiedy generał Wojciech Jaruzelski pojawił się w telewizji zamiast „Teleranka”, miał niecały miesiąc. - Osobiście uważam, że istniała uzasadniona potrzeba wprowadzenia stanu wojennego, choć nie chciałbym nikogo oceniać, nie chciałbym oceniać decyzji generała Jaruzelskiego . Chciałbym, żeby oceniła to historia. Nie można jednoznacznie oceniać, że była tak a nie inaczej - twierdzi Jakub Pawlak, prawnik, rocznik’81.

Bo z jednej strony młodzi wsłuchują się w głos represjonowanych opozycjonistów, z drugiej zaś patrzą na te wydarzenia, dorastając już w pełni suwerennym kraju. - Tak jak większość mojego pokolenia, trudno mi wyrobić sobie zdanie na ten temat - urodzony w stanie wojennym socjolog Piotr Siuda przyznaje, że nie ma jeszcze rzetelnej oceny tamtych wydarzeń, a młodym ludziom stan wojenny kojarzy się bardzo stereotypowo: z czołgami na ulicach, wojskiem i koksownikami, które oglądają na archiwalnych zdjęciach. - Lubi się tutaj mówić, że jesteśmy takim pokoleniem pomiędzy starym a nowym. Jeszcze te stare wartości są w nas, ale próbujemy dostosować się do pędzącej konsumpcyjnej rzeczywistości. Myślę jednak, że to jest mitem - uważa dr Piotr Siuda, socjolog, rocznik’81.

Mitem nie jest jednak to, że coraz mniej Polaków potrafi prawidłowo wskazać datę wprowadzenia stanu wojennego - wynika z badań CBOS. W grupie osób, które urodziły się już po 13 grudnia 1981 roku, prawidłowo odpowiedziało tylko 27 proc. z nich.

Magdalena Niewęgłowska