Prawdziwa leśna stołówka - paśnik w podtoruńskim Olku jest już pełen. Bo choć dzikie zwierzęta same przygotowują się do zimy, im też potrzebna jest pomoc. Kiedy temperatura spada poniżej -20 stopni, łatwo stają się bezbronne. -
Zrobiły sobie barłóg, weszły w siano. Był silny mróz, no i już się nie obudziły. Padły – opowiada Tomasz Pniewski, leśniczy z Leśnictwa Olek.
Zeszłorocznych mrozów nie przetrzymało kilka dzików. Zamarznięta ziemia i twardy śnieg sprawiają, że leśne zwierzęta przemieszczają się z trudnością. Dobrze, jeśli na swojej drodze mogą wtedy znaleźć pożywienie.
Przykładowo jelenie w okresie zimowym jedzą korę sosnową - najczęściej z drzew, które przygotowują dla nich leśnicy. Zimą zwierzęta szybko tracą siłę, dlatego najważniejsze to umieć skutecznie je wzmacniać, np. z pomocą tzw. lizawek. -
W lizawkach wykładamy sól, która ma składniki mineralne, a one uzupełniają dietę zwierząt –tłumaczy leśniczy Pniewski.
W głębi lasu jest zwykle trochę cieplej niż na otwartej przestrzeni. Jeziora i stawy już dawno skuła warstwa lodu, pod którą cały czas toczy się życie. Mroźna zima to śmiertelne zagrożenie także dla ryb. -
Jeżeli gruba pokrywa śniegu leży na lodzie i światło nie przenika w głąb pod powierzchnię lodu, nie zachodzi proces fotosyntezy, to nie ma tlenu w wodzie i dochodzi do śnięcia ryb – tłumaczy Bartosz Kalikowski, ichtiolog, członek okręgu toruńskiego Polskiego Związku Wędkarski ego.
W takich sytuacjach trzeba wykuwać w lodzie przeręble. To jedyny sposób, żeby ochronić ryby przed przyduchą. Pod wodą niebezpiecznie, a na jej powierzchni marzną ptaki. Dla nich taki postój może okazać się pułapką. Przymarzniętym do lodu zwierzętom pomagają strażacy. -
Staramy się przy pomocy koca ogrzać to zwierzę, żeby zwiększyła się jego temperatura, a potem wyciąć z lodu i odmrozić – wyjaśnia mł. bryg. Andrzej Seroczyński z Komendy Miejskiej PSP w Toruniu.
W ten sposób strażacy uratowali w tym roku łabędzie z Jeziora Chełmżyńskiego.
Marta Karpińska