Martynka przyszła na świat w 25 tygodniu ciąży i ważyła zaledwie 750 gram. Zuzia, jej siostra bliźniaczka zmarła w 20 tygodniu ciąży. U Martynki zdiagnozowano porażenie mózgowe. Rodzice usłyszeli, że córka być może nie będzie w stanie ani chodzić, ani siedzieć. Martynka cierpi na niedowład lewej strony ciała. Dziś rokowania lekarzy są bardzo dobre, ale bywają także gorsze dni. -
Lewa noga jej przestała rosnąć, jest krótsza. Chodzić sama chodzi, ale są dni różne. Są dni, w które bardzo płacze, że ta noga ją boli, chodzi słabiej, przewraca się często - mówi Estera Kląder, mama Martynki.
Ostatnio w pokoju córki rodzice zamontowali drabinki, na których dziewczynka może ćwiczyć, bo jak mówią lekarze, najważniejsza jest intensywna rehabilitacja wtedy, gdy dziecko rośnie. Choć Martynka nigdy nie będzie w pełni sprawna to dzięki skutecznej terapii jest szansa, by mogła samodzielnie funkcjonować. Jednak na kosztowną rehabilitację brakuje pieniędzy. Stąd pomysł, by zbierać plastikowe nakrętki i sprzedawać je do skupu. -
Stanęłam przed całą klasą i powiedziałam wszystkim dzieciom, że moja siostra jest chora i zbieramy pieniążki na rehabilitację i leczenie - mówi Julia, siostra Martynki.
Julii zaczęli pomagać koledzy, potem zbiórkę poparł burmistrz Koronowa. -
Z naszej strony udało się zainteresować przede wszystkim wszystkie instytucje, szkoły, przedsiębiorców, osoby prywatne, które przysyłały nam w kopertach, paczkach te nakrętki - mówi Stanisław Gliszczyński, burmistrz Miasta i Gminy Koronowo.
Także pojemniki ustawione w holu urzędu bardzo szybko wypełniają się nakrętkami. -
Akcja jest prowadzona cały czas i kolejna sprzedaż planowana jest na przełom maja i czerwca. Chcemy, by tych nakrętek było więcej - tłumaczy koordynatorka akcji Magdalena Żmich.
Za prawie 250 kg nakrętek urzędnicy otrzymali 146 złotych. Dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny dla Martynki kosztuje około sześć tysięcy złotych.
Iwona Komisarek