• Wersja do druku
  • -AA+A

Tam żylaki leczą skutecznie parą wodną. Czy NFZ je zrefunduje?

18:37, 27.10.2013
Tam żylaki leczą skutecznie parą wodną. Czy NFZ je zrefunduje? To problem blisko połowy kobiet i 40 proc. mężczyzn w Polsce. Przewlekła niewydolność żylna - potocznie zwana żylakami - nieleczona , w skrajnych przypadkach, może prowadzić nawet do śmierci. W Polsce pojawiają się kolejne, nowe metody leczenia żylaków, które nie wymagają interwencji chirurgicznej i są przyjazne dla pacjentów. Jedną z nich jest, wprowadzane także na Kujawach i Pomorzu, leczenie żylaków parą wodną. Problem w tym,że na razie zabiegów nie refunduje NFZ.

To problem blisko połowy kobiet i 40 proc. mężczyzn w Polsce. Przewlekła niewydolność żylna - potocznie zwana żylakami - nieleczona , w skrajnych przypadkach, może prowadzić nawet do śmierci. W Polsce pojawiają się kolejne, nowe metody leczenia żylaków, które nie wymagają interwencji chirurgicznej i są przyjazne dla pacjentów. Jedną z nich jest, wprowadzane także na Kujawach i Pomorzu, leczenie żylaków parą wodną. Problem w tym,że na razie zabiegów nie refunduje NFZ.

W Osielsku zaczęli leczyć żylaki operacyjnie za pomocą pary wodnej
W Osielsku zaczęli leczyć żylaki operacyjnie za pomocą pary wodnej

Podziel się:   Więcej
Niewydolność żylna to problem tysięcy osób w Polsce. Barbara Gołębska z Bydgoszczy z żylakami boryka się od ponad 30 lat. Problem powracał: obrzęk nóg, zmęczenie i skurcze. Dlatego pacjentka musiała po raz kolejny skonsultować się z chirurgiem. - Ja mam żylaki już od wielu lat, w 1984 roku była pierwsza operacja, ale wiadomo, że one powracają - to jest genetyczne - opowiada.

Pacjentka była operowana wielokrotnie, ale problem powracał, m.in. dlatego lekarz zakwalifikował ją do zabiegu usuwania żylaków tzw. parą wodną. To w Polsce nowa metoda, której główną zaletą jest możliwość wyleczenia zarówno głęboko położonych żylaków, jak i tych widocznych gołym okiem. Nie ma tu cięć chirurgicznych ani blizn. To kolejne narzędzie w leczeniu dobrze znanych dolegliwości. - Jest bardzo duża populacja pacjentów, którzy mają duże żylaki, kręte, nawrotowe, są po licznych operacjach, których metodami - znanymi nam do tej pory - nie można było leczyć - wylicza dr Michał Molski, flebolog, chirurg.

Metodę wymyślił prof. Rene Milleret - specjalista w dziedzinie leczenia żylaków we Francji. Profesor szkoli polskich chirurgów. Uważa, że jego metoda jest jedną z najmniej szkodliwych dla pacjentów. - W tym momencie ta metoda jest używana w 13 europejskich krajach, jest główną techniką leczenia w takich krajach jak np. Norwegia zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Po tym zabiegu mamy tylko 5 proc. przypadków wznowy problemu w ciągu pięciu lat - tłumaczy francuski chirurg naczyniowy.

W Polsce, to kolejny sposób leczenia żylaków, wprowadzany dopiero w trzech ośrodkach w Polsce m.in. w klinice w podbydgoskim Osielsku. Lekarze przeprowadzili kilkanaście zabiegów na razie nierefundowanych przez NFZ. - Ta metoda zafunkcjonowała w Osielsku dwa tygodni temu, dlatego jest za wcześnie na decyzje z naszej strony. Nie wykluczamy jednak, że będziemy zainteresowani - informuje Jan Raszeja, rzecznik Kujawsko-Pomorskiego Oddziału NFZ w Bydgoszczy.

To z czego zadowoleni są pacjenci, to m.in. fakt, że opuszczają szpital już dwie-trzy godziny po zabiegu. - Teraz jest super: pończoszka na nodze i do domu – kończy Barbara Gołębska, pacjentka.

Chirurdzy naczyniowi, leczący w publicznych placówkach, podkreślają, że to jedynie kolejny sposób na leczenie dobrze znanych i bardzo uciążliwych dolegliwości, a o skuteczności tej metody w Polsce będzie można powiedzieć za kilka miesięcy.

Paulina Rubczak

 
 
 
...