Domisie
- Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana.
- Wersja do druku
- -AA+A
Bajka o latającej poduszce
15:21, 15.04.2009
Malutkiemu śni się potwór. Nie może przed nim uciec, bo jego nogi są bardzo ciężkie.
- Już wiem – zawołała i pobiegła na stryszek. Po chwili przyniosła kolorową poduszkę i powiedziała: - To powinno ci pomóc. - Poduszka? – mruknął Malutki – Jak mi pomoże poduszka? - To jest zaczarowana, latająca poduszka. Dostałam ją kiedyś od mojej babci, a teraz dam tobie.
- Latająca poduszka? – zdziwił się Malutki – czy ona ma jakiś motorek, albo skrzydła do latania? - Nic takiego nie ma – odparła Fusia – przecież powiedziałam, że jest zaczarowana. Teraz nie musisz bać się już strasznych potworów. - A gdzie ona lubi latać? – dopytywał Malutki. - Gdy wieczorem przytulisz ucho do tej poduszki, sam się przekonasz – oznajmiła Fusia.
Malutki, jak nigdy, nie mógł doczekać się, kiedy pójdzie do łóżka. Wieczorem szybko umył zęby i pobiegł do pokoju. - Otworzę ci szeroko okno – oznajmiła Fusia – Tak, żeby poduszka mogła razem z tobą wyfrunąć. Malutki wdychał chłodne, świeże powietrze i wtulał ucho w poduszkę. Po chwili poczuł, że unosi się nad łóżkiem i trzymając mocno poduszkę wyfruwa z pokoju.
Lecieli wysoko i oglądali z góry rzeki jak niebieskie wstążeczki, kolorowe dachy domów, małych, jakby były z klocków, a nawet pociąg podobny do elektrycznej kolejki Malutkiego. - Hej, hej – wołał Malutki spod chmur do Fusi stojącej na ganku ich domu. A chmurki przytulały się do Malutkiego tak, że było mu ciepło i przyjemnie.
Lecieli, lecieli, lecieli... Tymczasem Fusia przymknęła trochę okno i podeszła do łóżka Malutkiego. - Dobrych snów – szepnęła i otuliła go kołderką.
Tekst: A. Galica
Ilustracje: M. Jasny
- Latająca poduszka? – zdziwił się Malutki – czy ona ma jakiś motorek, albo skrzydła do latania? - Nic takiego nie ma – odparła Fusia – przecież powiedziałam, że jest zaczarowana. Teraz nie musisz bać się już strasznych potworów. - A gdzie ona lubi latać? – dopytywał Malutki. - Gdy wieczorem przytulisz ucho do tej poduszki, sam się przekonasz – oznajmiła Fusia.
Malutki, jak nigdy, nie mógł doczekać się, kiedy pójdzie do łóżka. Wieczorem szybko umył zęby i pobiegł do pokoju. - Otworzę ci szeroko okno – oznajmiła Fusia – Tak, żeby poduszka mogła razem z tobą wyfrunąć. Malutki wdychał chłodne, świeże powietrze i wtulał ucho w poduszkę. Po chwili poczuł, że unosi się nad łóżkiem i trzymając mocno poduszkę wyfruwa z pokoju.
Lecieli wysoko i oglądali z góry rzeki jak niebieskie wstążeczki, kolorowe dachy domów, małych, jakby były z klocków, a nawet pociąg podobny do elektrycznej kolejki Malutkiego. - Hej, hej – wołał Malutki spod chmur do Fusi stojącej na ganku ich domu. A chmurki przytulały się do Malutkiego tak, że było mu ciepło i przyjemnie.
Lecieli, lecieli, lecieli... Tymczasem Fusia przymknęła trochę okno i podeszła do łóżka Malutkiego. - Dobrych snów – szepnęła i otuliła go kołderką.
Tekst: A. Galica
Ilustracje: M. Jasny
...
