Domisie
- Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana.
- Wersja do druku
- -AA+A
Lekarstwo na małpi rozum
10:05, 02.03.2009
Od rana Malutki wyprawia małpie figle. - Ja się tym zajmę – mruknął wuj Gerard
Ale właśnie wtedy wpadł na niego Malutki, trąbiąc ile sił w trąbce. Przebiegł przez kuchnię, chwycił ze stołu maślaną bułkę i już go nie było.
- Co się z nim dzieje? – złapał się za głowę Gerard
-Sama nie wiem co się dziś z nim stało – skarżyła się Fusia – biega, krzyczy, trąbi, zjeżdża po poręczy schodów, szaleje po całym domu.
Wuj Gerard podrapał się za uchem – To po prostu niesłychane.
W tej chwili usłyszeli oboje hałas i brzęk tłuczonego szkła. Wybiegli do pokoju gdzie na podłodze leżał rozbity wazon, ale Malutkiego już tam nie było. - Obawiam się – powiedział Gerard – że Malutki dostał dziś małpiego rozumu. - Co ty mówisz?! – przestraszyła się Fusia.
-Tak, tak – kiwał głową Gerard – czasami to się zdarza. Krzyki, szaleństwa, bieganie, psocenie czyli małpi rozum. - A lekarstwo? – trapiła się Fusia – Może jakieś kropelki na uspokojenie? -Obawiam się że niewiele możemy mu pomóc – stwierdził Gerard – nie znam lekarstwa na małpi rozum.
Przez chwilę nasłuchiwali pokrzykiwań i hałasów dochodzących z ogródka, aż nagle zrobiło się podejrzanie cicho. -O ho! – zauważył Gerard – coś się będzie działo. I rzeczywiście. Po chwili do kuchni wszedł powoli Malutki. Miał rozerwane spodenki i podrapane nogi. - Spadłem z huśtawki – wyszeptał ze zbolałą miną - i potłukłem się. - A gdzie miałeś rozum? – spytał Gerard – czy też go potłukłeś? - Nie potłukłem rozumu tylko pupę – wyszeptał Malutki. -No proszę, jaki teraz jesteś cichy i spokojny – zauważyła Fusia - Okazuje się, że stłuczona pupa jest najlepszym lekarstwem na małpi rozum – uśmiechnął się wuj Gerard.
Tekst: Agnieszka Galica
Ilustgracje: Magda Jasny
W tej chwili usłyszeli oboje hałas i brzęk tłuczonego szkła. Wybiegli do pokoju gdzie na podłodze leżał rozbity wazon, ale Malutkiego już tam nie było. - Obawiam się – powiedział Gerard – że Malutki dostał dziś małpiego rozumu. - Co ty mówisz?! – przestraszyła się Fusia.
-Tak, tak – kiwał głową Gerard – czasami to się zdarza. Krzyki, szaleństwa, bieganie, psocenie czyli małpi rozum. - A lekarstwo? – trapiła się Fusia – Może jakieś kropelki na uspokojenie? -Obawiam się że niewiele możemy mu pomóc – stwierdził Gerard – nie znam lekarstwa na małpi rozum.
Przez chwilę nasłuchiwali pokrzykiwań i hałasów dochodzących z ogródka, aż nagle zrobiło się podejrzanie cicho. -O ho! – zauważył Gerard – coś się będzie działo. I rzeczywiście. Po chwili do kuchni wszedł powoli Malutki. Miał rozerwane spodenki i podrapane nogi. - Spadłem z huśtawki – wyszeptał ze zbolałą miną - i potłukłem się. - A gdzie miałeś rozum? – spytał Gerard – czy też go potłukłeś? - Nie potłukłem rozumu tylko pupę – wyszeptał Malutki. -No proszę, jaki teraz jesteś cichy i spokojny – zauważyła Fusia - Okazuje się, że stłuczona pupa jest najlepszym lekarstwem na małpi rozum – uśmiechnął się wuj Gerard.
Tekst: Agnieszka Galica
Ilustgracje: Magda Jasny
...
