TVP.plInformacjeSportKulturaRozrywkaVODSerwisy tvp.plProgram telewizyjny

Domisie

  • Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Malutki się gubi

09:49, 11.02.2009
Malutki się gubi Tego dnia Malutki wstał lewą nogą. A jak się już wstanie lewą nogą to wszystko jest nie takie jak być powinno. Najpierw jajko na miękko było zbyt miękkie i Malutki nie chciał jeść śniadania.

Tego dnia Malutki wstał lewą nogą. A jak się już wstanie lewą nogą to wszystko jest nie takie jak być powinno. Najpierw jajko na miękko było zbyt miękkie i Malutki nie chciał jeść śniadania.

Czy znajdzie drogę do domu?
Czy znajdzie drogę do domu?

Podziel się:   Więcej
Później Fusia gniewała się, że Malutki chodzi na bosaka, bo kapcie schowały się jak na złość głęboko pod szafką. A po tym było już coraz gorzej i wreszcie Malutki obraził się na cały świat i poszedł sam na spacer.

Początkowo chodził po ogrodzie, a następnie wyszedł za furtkę do lasu, choć wiedział, że nie wolno mu tego robić.
- Jestem już duży – myślał – i sam sobie poradzę. Szedł przed siebie i oglądał biegające mrówki, kolorowe motyle i podglądał wiewiórki skaczące po gałęziach. Były takie wesołe, że i Malutkiemu wrócił dobry humor i postanowił iść do domu. Rozejrzał się dookoła i mruknął: - Już wiem, muszę iść do tego wielkiego drzewa, a za nim jest droga do domu.

Niestety, po chwili przekonał się, że duże drzewo było zupełnie innym dużym drzewem niż myślał. Postanowił więc iść z powrotem , tam gdzie spotkał wiewiórki.
Szedł i szedł, rozglądał się, ale wiewiórek nigdzie nie było. - Chyba zgubiłem się troszkę – pomyślał i zaczął biec. Las robił się coraz bardziej nieznajomy i zarośnięty krzakami malin. Malutki podrapał sobie nogi i zaczął cicho płakać.

Nagle, zza zarośli doszło jakieś szeleszczenie, szuranie i posapywanie. Malutki skulił się i przysiadł na ziemi. - Niedźwiedź!– pomyślał ze strachem – A może wilk? Tymczasem krzaki malin kołysały się i szeleściły, a coś wielkiego i strasznego zbliżało się powoli. Malutki wciągnął na głowę kaptur bluzy i z przerażenia zamknął oczy.

Hm – chrząknęło to coś wielkiego – hm, hm – powtórzyło. Malutki podniósł oczy i zobaczył, że stoi nad nim wuj Gerard we własnej osobie. -Ładnie to tak? – spytał Gerard – Od godziny biegamy z Fusią po lesie i szukamy ciebie. -Och, to ty?! – Malutki skoczył wprost w otwarte ramiona wuja Gerarda i wytarł mokry nosek w jego kurtkę. -No już dobrze, dobrze – pocieszał go Gerard – Teraz musisz iść razem ze mną poszukać Fusi, mam nadzieję, że ona się nam nie zgubiła.

Tekst: Agnieszka Galica
Ilustracja: Magda Jasny