• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Jestem trochę freakiem - wywiad z Kubą Klawiterem („Lotko.tv”)

12:09, 20.07.2009
Jestem trochę freakiem - wywiad z Kubą Klawiterem („Lotko.tv”)

Kuba żałuje, że nie ma w Polsce programów w stylu Jay Leno czy Jerry Springera. Chętnie by taki poprowadził (fot. arch. pryw.)
Kuba żałuje, że nie ma w Polsce programów w stylu Jay Leno czy Jerry Springera. Chętnie by taki poprowadził (fot. arch. pryw.)

Podziel się:   Więcej
Zabłysnął w TV4 brawurowo prowadząc „Big Brothera”. Nie ma „parcia na szkło”, ale jak go nie ma w mediach jest smutny. Nie ma też „pleców” ani wpływowych rodziców, i dzięki temu jest dumny, że nikt mu nie zarzuci robienia kariery czyimś kosztem. Ma apetyt na wywiad… z koniem, bo, jak twierdzi, celebryci w ogóle go nie interesują, natomiast wariaci i dziwacy – owszem. Czy sam jest wariatem? Posłuchajcie?

- „Niby taki niedostępny, zdystansowany, niby medialnie dziewiczy – a tu taki showbiznesowy psikus” – napisał ktoś na forum, kiedy wydało się, że poprowadzisz z Anią Popek „Lotko.tv”.

Rzeczywiście… Ale odrzuciłem trzy telewizyjne propozycje typu call-tv, bo uważam je za telewizyjne bagno.

- Proszę Cię, a„Lotko.tv” to nie call-tv?
Owszem, są pytania, są sms-y, są nagrody do wygrania, ale są też materiały filmowe, sprzedajemy ludziom ciekawostki, typu: Janek z „Czterech pancernych” w przerwie między zdjęciami, leżał na polu i odpoczywał, kiedy kierowca ciężarówki go nie zauważył i po nim przejechał. Połamało mu miednicę. To z tego powodu został zmieniony scenariusz „Czterech pancernych”. Dlatego ekipa „Rudego” wylądowała w szpitalu, tyle, że Janek jako jedyny był połamany na serio. Staram się, żeby ludzie nie mieli wrażenia, że ich na coś naciągam. Nie mówię: „Dzień dobry państwu, a teraz wydoję was z kasy”, bo to nie o to chodzi. Ludzie dostają tu cztery użyteczności: a) mogą wygrać pieniądze, b) oglądają, bo liczą, że powiem coś śmiesznego, c) oglądają, bo liczą, że dowiedzą się czegoś ciekawego i d) bo się nudzą. Każdy może ze mnie coś sobie wyciągnąć. Nie chcę robić call-tv.

- I mam w to uwierzyć?
Musisz! Oczywiście z chęcią poprowadziłbym każdy fantastyczny program w telewizji, ale nikt do mnie nie zadzwonił z takiego fantastycznego programu.

- Który fantastyczny program masz na myśli?
Taki, jaki prowadzą Jay Leno czy Jerry Springer na przykład.

- Wysoko mierzysz.
A czemu nie?

- Chcesz być drugim Wojewódzkim?
Nie ten kierunek. Po pierwsze: nie jestem tak zabawny, a po drugie: nie jestem takim komediantem. Jestem tak naprawdę smutnym facetem, ale nie na tyle, żeby prowadzić „Wiadomości”. Interesuje mnie balansowanie między rozrywką a jako takim dziennikarstwem. - W „Lotko.tv” nie pokażesz go zbyt wiele. Wiem, ale to jednak telewizyjna Dwójka. Różnica między nią a TV4, w której pracowałem jest kolosalna. Chociażby dlatego, że średnia oglądalność tej pierwszej wynosi grubo ponad 10% udziału w rynku, a tej drugiej w porywach około 3%. Oczywiście, że można być z siebie dumnym mniej lub bardziej… To nie jest szczyt moich marzeń, jeśli o to pytasz.
- Pytam o to, czy walczysz o swoją rozpoznawalność?
To trochę jest tak, że potrzebuję kamery do życia. Nawet, gdyby to była kamera w jakiejś małej stacji. Potrzebna mi taka adrenalina. Muszę być raz na jakiś czas w telewizji, bo jak nie jestem, po prostu mi tego brakuje i jest mi smutno.

- Czyli jednak masz „parcie na szkło”?
Nie! Równie dobrze mogę pracować w radiu. Dzwońcie do mnie! Zrobię wam fenomenalny program! Będę Howardem Sternem, choć typem skandalisty nie jestem. To nie jest tak, że na siłę pcham się do mediów. Nie mam żadnych znajomości, wysoko postawionych rodziców, wpływowych znajomych. W ogóle nie mam tendencji do zaprzyjaźniania się z ludźmi, którzy „wiele mogą”. Może to błąd, ale dzięki temu nikt nie zarzuci mi, że próbuję zrobić karierę na czyichś plecach.

- Ale w radiu już pracowałeś. Znasz je.

Pracowałem w młodzieżowym radiu dosyć długo. Robiłem w nim największe chryje, jakie były możliwe. Zadawałem takie pytania, że dziś nie mieści mi się to w głowie! Wtedy mogłem, dziś nikt by mi na to nie pozwolił. Wiem więc jak to smakuje i co są w stanie zrobić słuchacze, jeśli się ich o to poprosi. Dziś już bym tego nie zrobił, bo mnie to nie bawi. Chyba po prostu z niektórych rzeczy wyrosłem.

- Wiem, „Lotko.tv” Cię bawi.
„Lotko.tv” to nowość w telewizji publicznej i niewykluczone, że za kilka lat „Pytanie na śniadanie” będzie wyglądało tak: - Jaki rower nadaje się najlepiej do turystyki rodzinnej? Wyślijcie sms o treści: „Rower”, żeby wygrać rower. Być może tak będzie wyglądać telewizja, bo zabraknie wpływów z abonamentu i reklam. I co wtedy? W tego typu formacie będę musiał znaleźć jakiś fragment dla siebie. Zawsze ktoś mnie wsadzał w jakiś format np. „Big Brother”. A przecież prowadzili go Miecugow, Sołtysik – poważni ludzie. Ja jestem niepoważny.

- Ale Miecugowowi się za to dostało.
Ok., dostało. Ja też gdybym był doświadczonym, poważnym dziennikarzem nie wszedłbym w coś takiego, ale na szczęście nikim takim nie jestem i mogę to robić. Eksperymentujemy na żywym organizmie. Cały czas walczę, żeby w „Lotko.tv” było więcej zagadek, ciekawostek i materiałów filmowych.

- A ja słyszałam, że to Ania Popek tak Cię zaintrygowała?
Żebyś wiedziała! To stonowana, doświadczona prezenterka, rozmawiająca na poważne tematy w „Pytaniu na śniadanie”. Imponuje mi warsztatem, opanowaniem sytuacji. Ma dystans do siebie i duże poczucie humoru. Trzeba sobie powiedzieć jasno – ja się dopiero uczę. I powiem, że gdyby to był ktoś młodszy i bardziej zwariowany niż Ania Popek – nie zdecydowałbym się na taką współpracę.

- I tylko ona tak Cię zmotywowała?
Ona to raz. Telewizja publiczna to dwa. Wiedziałem, że tu nie „zrobią wiochy”. Komfort pracy w publicznej w porównaniu z telewizją komercyjną jest dużo większy.
- I niech zgadnę: Ty robisz tu za błazna, a Ania Cię temperuje?
Przy Ani Popek mogę sobie pozwolić na nabijanie się z tego, że Beata Tyszkiewicz miała wielu mężów i to nie jest w złym tonie. Tego przy jakiejś młodej wariatce bym nie powiedział. Bo Ance te moje „wyskoki” są w jakiś sposób temperowane, ale też z drugiej strony to fantastyczna, „równa” prezenterka. Mamy wspólny fajny flow (porozumienie). Żałuję, ze popracujemy mniej niż byśmy tego chcieli. Wakacje nie trwają wiecznie…

- No dobrze, wakacje się kończą i proponują Ci poprowadzenie show w stylu „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Co robisz?
(śmiech) Propozycji nigdy za wiele.

- Czyli jednakiego zbuntowanego, niezależnego chłopaka publiczna może wciągnąć?
Być może, ale ja nie startuję z pułapu Kuby Wojewódzkiego, który ma własny program. Ja dopiero nabieram doświadczenia, ale też za cenę popularności nie chcę rezygnować z żartów, które mnie śmieszą tylko dlatego, żeby kogoś nie urazić. Pewnie, że fajnie byłoby zacząć karierę w telewizji w wieku 15 lat, ale niestety jej nie zacząłem.

- Żałujesz?
Może trochę… Może zamiast radia powinienem zacząć w telewizji? Nie wiem… Marzę o tym, by kiedyś w Polsce pojawiły się programy, które pokazują życie prawdziwych ludzi. Gwiazdy mnie raczej nie fascynują. Gwiazdy nie żenią się z końmi, a zwykli ludzie tak. Jerry Springer poświęcił temu jeden ze swoich programów. I o tym warto opowiadać. I ja bym chciał taki program poprowadzić.

- To chyba jakiś patologiczny program?

Mamy w Polsce coraz więcej wariatów, dziwaków i warto się nad tym zastanowić, skąd tacy się biorą? Pokazujmy to, uczmy się tolerancji, wychodźmy z ram! Gdyby w Polsce był Jerry Springer, poprowadziłby taki właśnie program. Ale nie mamy w Polsce ani Jerrego, ani takiego programu.

- Normalny to Ty chyba jednak nie jesteś?
Fascynują mnie osobowości, bo jestem trochę freakiem. Taki dziennikarz mniej poważny. Interesuje mnie rozrywka, nad którą warto się zastanowić.

zobacz również

    brak informacji