• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

O niej będzie głośno - Marta Lewandowska, dziewczyna z „Koła Fortuny”

15:26, 28.04.2009
O niej będzie głośno - Marta Lewandowska, dziewczyna z „Koła Fortuny”

Marta była modelką, dziś wspiera Krzysztofa Tyńca w „Kole Fortuny”, fot. archiwum prywatne
Marta była modelką, dziś wspiera Krzysztofa Tyńca w „Kole Fortuny”, fot. archiwum prywatne

Podziel się:   Więcej
Kiedy otrzymała propozycję zaprojektowania kolekcji ubrań do teleturnieju, nie wahała się ani minuty, bo projektowaniem zajmuje się od zawsze. - Kiedy byłam dużo młodsza na mojej pasji najwięcej zyskiwały lalki – śmieje się Marta Lewandowska, asystentka Krzysztofa Tyńca w „Kole Fortuny”.

Do „Koła Fortuny” trafiła z castingu. - Okazało się, że urodą przypominałam Victorię z francuskiej wersji „Koła Fortuny”, na której się wzorowaliśmy. I tak…boom… udało się – mówi dziś Marta.

Jak na dziewczynę z pasją, nie chciała być jedynie uśmiechniętą asystentką odsłaniającą literki. Często wchodzi w interakcję z publicznością, nawiązuje z nią kontakt i widać, że dobrze się bawi. Publiczność ją uwielbia.

O jej pasji krawieckiej w telewizji wie niewielu. Dlatego, kiedy otrzymała propozycję zaprojektowania kolekcji ubrań do teleturnieju, nie wahała się ani minuty. - Chciałabym, aby mój styl, który widać w „Kole Fortuny” był połączeniem kilku moich osobowości. Cenię wysublimowaną elegancję, ale lubię także, kiedy zaskakuje. Klasyczne kroje, kolory, fasony lubię przełamywać niecodziennymi dodatkami.

Gdyby nie maszyna...

Wszystko zaczęło się od czerwonej, profesjonalnej maszyny prababci, którą Marta nazywa swoją „Mistrzynią krawiectwa”. To ona zaraziła Martę projektowaniem. - Długo musiałam czekać na zaszczyt uszycia pierwszych spodni na tej maszynie. Byłam najmłodszym, i w całej rodzinie chyba jedynym dzieckiem które mogło, pod bacznym okiem babci, uszyć cokolwiek na tej zabytkowej maszynie – mówi nam Marta. - Półki w moim pokoju, na których siedziały lalki w uszytych przeze mnie strojach, wyglądały jak prawdziwy wybieg. Darzę je tak dużym sentymentem, że dziś wciąż się tam znajdują, obok tej starej, czerwonej maszyny do szycia – wspomina z sentymentem.

Początkowo specjalizowała się w projektowaniu i szyciu spodni (znawcy tematu wiedzą, że uszycie spodni wcale nie jest takie proste!). Z biegiem czasu doceniła urok i lekkość sukienek. Postawiła więc na kobiecość.

Inspiracje czerpie z… życia. Obserwuje, ogląda, eksperymentuje, najczęściej na sobie. - Zarówno w Polsce, jak i za granicą, uważnie podpatrywałam prace profesjonalnych kreatorów mody, z którymi współpracowałam. Uczyłam się od nich rozumienia tkaniny. Dzięki temu teraz samo jej dotknięcie rodzi nowe pomysły – uśmiecha się Marta.

Uszyta w codzienność

Projektowanie sprawia jej ogromną przyjemność. Najbardziej lubi chwile, kiedy rodzą się pomysły, najczęściej w nieoczekiwanych miejscach. - Uwielbiam nocne rysowanie, „zabawy i walki z tkaninami”, rozmowy ze starym manekinem – wiernym przyjacielem każdej projektantki – mówi. - Dzięki nocnemu wszywaniu rękawów, kilometrach zużytej nici, rano wyruszałam w codzienność w zupełnie nowym stroju – poetycko kończy Marta.

Pasja Marty okazała się tak wielka, że poszła krok dalej. Już odbyła się profesjonalna sesja fotograficzna jej autorskiej kolekcji, a w najbliższą niedzielę 28 czerwca 2009, ową kolekcję zaprezentuje na Nowym Świecie na Warsaw Fashion Street.

Trzymamy kciuki za Martę!


zobacz również

    brak informacji