• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Ostatnia droga Andrzeja Turskiego

19:10, 07.01.2014
Ostatnia droga Andrzeja Turskiego

Ostatnia droga Andrzeja Turskiego
Ostatnia droga Andrzeja Turskiego

Podziel się:   Więcej
Wzruszały go stare, polskie czarno-białe filmy, kochał gitarowe dźwięki i wędkowanie. Gdy jego rozmówca miał tremę przed występem na antenie mówił: „Stary wyluzuj, to tylko telewizja”. To dzięki niemu powstała słynna Lista Przebojów radiowej Trójki, czy program „7 dni świat”. Był współautorem programów „Sygnały dnia”, czy „Radiokurier”. Andrzej Turski, bo o nim mowa, odszedł 31 grudnia 2013 roku, we wtorek spoczął obok swojej ukochanej żony Zosi na cmentarzu w podwarszawskim Słomczynie. W 2002 roku po raz pierwszy usiadł za pulpitem telewizyjnej Panoramy. W ostatnich latach słowami „Panorama, Andrzej Turski. Witam Państwa” rozpoczynał weekendowe wydania tego programu. Zasłynął w nim ze swoich celnych i często zabawnych puent m.in.: „Skoro nie mogliśmy o polityce, to sobie pogadaliśmy o pogodzie, nikogo za przeproszeniem nie robiąc w jajo”, „całkiem przyjemny zawód latarnik, tylko te schody”. Wiele z nich konsultował ze swoją ukochaną żona Zosią przez telefon. – Najlepsza improwizacja to przygotowana improwizacja – zwykł mawiać. Zanim pojawił się na wizji, godzinami jak sam przyznawał wymyślał zapowiedzi materiałów. To co powstawało było mistrzostwem krótkiej formy. Tego też uczył swoich młodszych kolegów. Gdy im nie szło, poprawiał je za nich. Mówił wtedy: „Wiesz co synku, ja to już napiszę”. Taktownie wytykał błędy, a gdy chwalił – oznaczało, że naprawdę coś mu się podoba. Ostatni raz Andrzej Turski poprowadził „Panoramę” 30 listopada ubiegłego roku. Postanowił po 11 latach pożegnać się programem, tłumacząc to wiekiem i zmęczeniem. Od roku zmagał się z cukrzycą. – Jestem szczęśliwym emerytem, bo mam pracę i to nie taką wychodzoną, ale taką, do której zostałem sam zaproszony. Czego chcieć więcej. Odchodzę, bo jestem zmęczony. Wystarczy – mówił w jednym z ostatnich wywiadów. Miał pomachać widzom na pożegnanie, ale nie zdążył. Odszedł 31 grudnia 2013, w dniu, kiedy wraz ze swoją ukochaną Zosią świętowaliby 43. rocznicę ślubu.– Gwiazdą wiodącą Cię przez życie była miłość, miłość czuła i delikatna – w ten sposób Andrzeja Turskiego, wyjątkowego człowieka i dziennikarza, pożegnał podczas Mszy Świętej Żałobnej w Sanktuarium Świętego Andrzeja Boboli ojciec Rafał Sztejka. Andrzeja Turskiego w homilii wspominał szef redakcji katolickiej TVP, ksiądz Rafał Sztejka. Jak mówił, Turskiemu przyświecały „gwiazdy miłości i kompetencji”, podwładni nazywali go często „fachurą”, nauczycielem, mistrzem czy wzorem. – Był i pozostanie jedną z twarzy Telewizji Polskiej. Jedną z jej najważniejszych osobowości – powiedział prezes TVP Juliusz Braun. – Dzisiaj często hasłem dziennikarskim jest „szybciej”. Andrzej Turski, jak myślę, miał inne zawołanie: „mądrzej”. Starał się nam pokazać świat – dodał Braun. – Imponował profesjonalizmem, szacunkiem dla słuchaczy, telewidzów i instytucji, dla których pracował. Był wymagający przede wszystkim wobec siebie, był mistrzem formy, dbał o nią jak o największy skarb. Tego wymagał szacunek dla słuchacza. Był mistrzem w zawodzie i to mistrzem, koronowanym przez równych sobie, nie przez żadną władzę – powiedział prezes Zarządu Polskiego Radia, Andrzej Siezieniewski. Dziennikarz był laureatem dwóch Wiktorów (2003 r. i 2005 r.) i Super Wiktora (2006 r.). W 2005 roku Andrzej Turski zdobył tytuł Mistrza Mowy Polskiej. Otrzymał także m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i Złoty Krzyż Zasługi. Andrzeja Turskiego pochowano w rodzinnym grobie w Słomczynie pod Warszawą