• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Jak za dawnych lat, czyli spacerkiem po przedwojennej Warszawie

13:10, 19.07.2012
Jak za dawnych lat, czyli spacerkiem po przedwojennej Warszawie – Na samej ulicy Targowej było przed wojną kilka kin! Cała Warszawa była iluminowana, bo przy każdym wejściu do kina sufit był rozświetlony wieloma żarówkami, a na ścianach korytarzy wisiały plakaty filmowe – opowiadał pan Zbigniew Rymarz, warszawiak urodzony w 1927 roku. Pianista i kompozytor o pamięci niemal fotograficznej, który przed wojną mieszkał na ulicy Targowej. To dzięki jego opowieściom i muzyce z tamtych lat słuchacze koncertu „Z Targowej do Adrii – gawęda o przedwojennej Warszawie i jej piosenkach” mogli niemalże przenieść się w czasie.

– Na samej ulicy Targowej było przed wojną kilka kin! Cała Warszawa była iluminowana, bo przy każdym wejściu do kina sufit był rozświetlony wieloma żarówkami, a na ścianach korytarzy wisiały plakaty filmowe – opowiadał pan Zbigniew Rymarz, warszawiak urodzony w 1927 roku. Pianista i kompozytor o pamięci niemal fotograficznej, który przed wojną mieszkał na ulicy Targowej. To dzięki jego opowieściom i muzyce z tamtych lat słuchacze koncertu „Z Targowej do Adrii – gawęda o przedwojennej Warszawie i jej piosenkach” mogli niemalże przenieść się w czasie.

Hanka Ordonówna w słynnej Adrii (fot. PAP)
Hanka Ordonówna w słynnej Adrii (fot. PAP)

Podziel się:   Więcej
Wsłuchując się w opowieści Zbigniewa Rymarza – tym ciekawsze, bo opowiadane z „pierwszej ręki” – oraz przywoływane przez niego i innych artystów melodie, trudno było oprzeć się urokowi dwudziestolecia międzywojennego.

Warszawa przed wojną, choć o połowę mniejsza, zachwycała bowiem różnorodnością i wielokulturowością, które znalazły odzwierciedlenie na deskach niezliczonych scen i scenek. Na każdym niemal kroku spotykało się także kawiarnie – ich stałymi bywalcami byli artyści tacy jak Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jan Lechoń, Zula Pogorzelska, Hanka Ordonówna czy Tola Mankiewiczówna – oraz mniejsze i większe kina, w tym te najsłynniejsze – zeroekranowe – najbardziej eleganckie i przeznaczone wyłącznie do premier. Nierzadko bywało tak, że po wyjściu z teatrzyku, rewii czy seansu filmowego, kupowano śpiewnik z tekstami premierowych piosenek, które natychmiast stawały się hitami i niczym fala rozlewały po całej stolicy.

Podczas koncertu w Muzeum Niepodległości wyjątkową atmosferę opowieści z warszawskich ulic dopełniały piosenki i skecze przedwojennych mistrzów kabaretu w wykonaniu Ewy Makomaskiej i Wojciecha Machnickiego. W sali po brzegi wypełnionej publicznością wybrzmiały między innymi zabawne i nieco zadziorne „Trzymaj się ramy”, „Zgaś lampę”, „Nie jestem Ciebie wart”, zalotne i przepełnione niewinnym flirtem „Spotkamy się na Nowym Świecie”, „Cała przyjemność po mojej stronie”, „Warszawianki” oraz wzruszające „Warszawo ma…” i „Szczęśliwe niedziele”.

Jak zapewniali artyści, Warszawa lat dwudziestych i trzydziestych była niezwykle „dobrze ubraną” stolicą. Ówczesne sklepy odzieżowe i pracownie modystek w niczym nie ustępowały francuskim czy angielskim, a najmodniejsze kapelusze, które podziwiano na głowach aktorek ze srebrnego ekranu, najpóźniej trzy dni po premierze były już dostępne w butikach.

– Kiedyś rodzice powiedzieli nam, że jeżeli położymy się po południu, to pokażą nam nocną Warszawę – ciągnie z uśmiechem swoją opowieść pan Zbigniew i zapewnia, że przed wojną stołeczne ulice nawet o 23.00 tętniły życiem, muzyką i zabawą znacznie intensywniej niż obecnie.

Gdzie w latach 30. najchętniej bawiła się elegancka Warszawa? Popularnymi dancingami były Oaza, Kakadu, Morskie Oko i IPS, ale najbarwniejszą legendą obrosła Adria. Choć z prawdą niewiele wspólnego ma opowieść o adiutancie Józefa Piłsudskiego – Bolesławie Wieniawie-Długoszowskim, który właśnie do Adrii miał wjeżdżać konno, to z pewnością była ulubionym lokalem także wojskowych. Adria, otwarta z rozmachem na początku lat 30., oferowała między innymi salę dancingową, która pomieścić mogła półtora tysiąca osób, dwie orkiestry i obrotowy parkiet.

Czy to jedynie barwne opowieści pana Zbigniewa Rymarza o beztroskiej młodości powodują, że tak łatwo ulegamy urokowi przedwojennej stolicy? A może Warszawa, miasto zrównane z ziemią, osierocone przez najbarwniejszych artystów i mieszkańców o różnych korzeniach, przebudowane według innego zamysłu, już nigdy nie odzyskało swojego dawnego blasku?

Koncert „Z Targowej do Adrii – gawęda o przedwojennej Warszawie i jej piosenkach” odbył się 18.07.2012 w Muzeum Niepodległości w ramach cyklu wydarzeń towarzyszących wystawie „Architektura Polski niepodległej. Idea w przestrzeni miasta wczoraj i dziś”.

Poznaj inne wydarzenia w Muzeum Niepodległości

Monika Jesionkiewicz-Branas

zobacz również

    brak informacji