Kilkusetstronicowy akt oskarżenia odczytano w lutym 2005 r. Hop od początku
nie przyznawał się do winy. Podczas wielogodzinnych wyjaśnień przed sądem
mówił m.in., że traktował prokuraturę apelacyjną jak dzieło swojego życia i
”oszukiwanie jej byłoby jak okradanie własnej rodziny”.
Do winy przyznał się natomiast współoskarżony Krzysztof G., długoletni
przyjaciel Hopa, który w swoich wyjaśnieniach obciążył byłego szefa
prokuratury. Hop zarzucał mu kłamstwa. Twierdził, że w sprawę został
wmanewrowany właśnie przez G., który bez jego wiedzy przez lata prowadził
działalność przestępczą.
Według aktu oskarżenia, w latach 1993-2002 Hop zapraszał szefów firm na
spotkania, podczas których przedstawiał im trudną sytuację prokuratury,
wskazując na jej potrzeby i braki, np. sprzętu biurowego. Według prokuratury
w rzeczywistości sprzętu nie kupowano, a pieniądze trafiały do kieszeni
oskarżonego. W ten sposób miało zostać oszukanych 65 firm i osób.
Hop miał tłumaczyć przedsiębiorcom, że kupowany za ich pieniądze sprzęt musi
być kompatybilny z już posiadanym, proponował więc, że sam załatwi
formalności z firmą, która jest stałym dostawcą prokuratury. W ten sposób,
nie budząc podejrzeń, brał pieniądze, darczyńcom dając później faktury
wystawiane przez Krzysztofa G.
Krzysztof G. powiedział przed sądem, że on sam nie czerpał pieniędzy z
przestępczego procederu. Przyznał jednak, że otrzymał od Hopa 30 tys. zł
pożyczki, w kilku ratach. Kiedy już ją dostał, w 1999 roku przestał
współpracować z prokuratorem.
Zdaniem oskarżenia, po zakończeniu współpracy z G. Hop sam podrabiał faktury,
fałszując podpis i pieczątkę G. Oskarżony stanowczo temu zaprzeczał i
podważał opinie grafologiczne. Podczas śledztwa zabezpieczono około 550
faktur. Na 143 z nich podpisał się Krzysztof G. Hop, fałszując podpis i
pieczątkę wspólnika, podrobił ich około 390, co potwierdziła opinia biegłych
- wskazała prokuratura.
Poza wyłudzeniami i podrabianiem dokumentów Hop odpowiada też m.in. za
utrudnianie postępowania poprzez nakłanianie do fałszywych zeznań. W związku
ze stawianymi mu zarzutami był aresztowany przez trzy lata. Z wolnej stopy
odpowiada od listopada 2005 r.
Sąd zezwolił na publikację wizerunku i nazwiska oskarżonego, uznając, że
przemawia za tym ważny interes społeczny.
O tym, że Hop wydaje więcej niż zarabia, mieszka w luksusowej willi i jeździ
drogim autem, napisał w kwietniu 2002 r. tygodnik ”Newsweek”. Ówczesna
minister sprawiedliwości Barbara Piwnik przekazała sprawę do zbadania
krakowskiej prokuraturze. (PAP)