• Wersja do druku
  • -AA+A

Mija 40. rocznica tragicznego pożaru w Rafinerii Czechowice

16:25, 25.06.2011
Mija 40. rocznica tragicznego pożaru w Rafinerii Czechowice 40 lat od tragicznego pożaru w Rafinerii Nafty w Czechowicach-Dziedzicach koło Bielska-Białej, który pochłonął 37 ofiar, minie w niedzielę. 26 czerwca 1971 roku uderzenie pioruna w element zbiornika doprowadziło do katastrofy.

40 lat od tragicznego pożaru w Rafinerii Nafty w Czechowicach-Dziedzicach koło Bielska-Białej, który pochłonął 37 ofiar, minie w niedzielę. 26 czerwca 1971 roku uderzenie pioruna w element zbiornika doprowadziło do katastrofy.


Podziel się:   Więcej
Tragedię upamiętnia pomnik w centrum miasta. W miejscowym domu kultury można też obejrzeć okolicznościową wystawę, która przypomina największy w polskiej historii pożar rafinerii. Czynna będzie do 3 lipca.

W sobotni wieczór, 40 lat temu nad Czechowicami-Dziedzicami przechodziła niewielka burza. Jeden z piorunów uderzył w tak zwany kominek oddechowy zbiornika ropy. Zbiorniki w rafinerii nie były wówczas wyposażone w "pływające dachy", które uniemożliwiają gromadzenie się mieszaniny wybuchowej nad powierzchnią ropy. To dlatego uderzenie wywołało zapłon oparów zgromadzonych w zbiorniku, w którym znajdowało się około 10 tysięcy ton ropy.

W ciągu kilku minut pożar objął cały zbiornik oraz ropę rozlaną na "tacę" przy nim. Huk eksplozji słychać było w odległości kilku kilometrów. Wtedy jeszcze nikomu nic się nie stało.

Na miejsce docierały kolejne zastępy strażaków zawodowych i ochotników, a także milicjantów i żołnierzy. Rafineryjne instalacje gaśnicze były niesprawne. Strażacy mogli korzystać jedynie z własnego sprzętu. Z relacji uczestników gaszenia pożaru wynikało, że nikt nie panował nie tylko nad ogniem, ale i nad żywiołową akcją gaszenia.

Podczas gaszenia zbiornika dostało się niego kilkadziesiąt tysięcy litrów wody, które były podgrzewane przez palącą się na "tacy" ropę. Po godzinie 1 w nocy, już 27 czerwca, woda osiągnęła temperaturę wrzenia i zaczęła przedzierać się ku górze zbiornika. Podnosząc lżejszą ropę naftową spowodowała jest wyrzut na odległość sięgającą ponad 200 metrów. W zbiorniku rozległo się potężne bulgotanie, a w chwilę później wystrzelił w górę, sięgający kilkuset metrów słup ognia. Na strażaków i stojące niedaleko od palącego się zbiornika samochody spadło około 7 tysięcy ton płonącej ropy. Na miejscu zginęły 33 osoby. Cztery kolejne zmarły w szpitalach wskutek oparzeń. Obrażenia odniosło 105 osób. Zniszczone zostały 22 samochody pożarnicze.

Po wybuchu ogień rozprzestrzenił się na wydział destylacji acetonem, benzenem i toluenem, front odbioru ropy i stojące tam cysterny oraz kolumny destylacyjne. Zagroził też elektrociepłowni. Przez kilkadziesiąt godzin strażacy nie byli w stanie opanować pożaru. Dopiero 29 czerwca po godzinie 15 przypuścili skuteczny atak. Po kolei dogaszano wydziały rafinerii. Akcja trwała jednak jeszcze trzy dobry.

Pożar miał wiele przyczyn. Strażacy ocenili, że najpoważniejsze z nich to: niesprawna instalacja chłodząca zbiorniki, niedrożna instalacja pianowa, brak odpowiedniego sprzętu technicznego i środków gaśniczych, zbyt ciasne rozmieszczenie zbiorników i ich przestarzała konstrukcja - brak tak zwanych pływających dachów, nieodpowiednia instalacja odgromowa i nieodpowiednie drogi pożarowe - wylane asfaltem pod wpływem temperatury zaczęły płonąć.

Odbudowa zakładu trwała kilka miesięcy. Pożar przyczynił się do zwiększenia bezpieczeństwa w rafinerii. Nowe zbiorniki wybudowano w innej części zakładu, w bezpiecznej odległości od osiedli mieszkaniowych. Wyposażone w nowoczesną instalacją odgromową, gaśniczą oraz "pływające dachy", dzięki którym niemożliwe jest gromadzenie się łatwopalnych par nad powierzchnią ropy.

Tragiczny pożar był trzecim jaki nawiedził w 1971 roku czechowicką rafinerię. Wcześniej zapaliła się wieża destylacyjna. Później pożar objął kilkadziesiąt cystern pod nalewakiem. Oba ugasiła zakładowa straż pożarna.

Czechowicka rafineria należała, obok rafinerii w Jedliczach, do najstarszych w kraju. Ich budowę amerykański koncern Sokony Vacuum Oil Incorporation New York rozpoczął w 1903 roku. Obecnie firma należy do Grupy Lotos. Od wielu lat nie prowadzi już rafinacji ropy. Obecnie w miejscu pożaru znajduje się terminal paliw. (PAP)