Zrujnowane domy, zniszczona infrastruktura i wypisane na twarzach powodzian przerażenie ból i cierpienie.
Kilkadziesiąt obrazów ilustrujących zmagania sandomierzan z wielką wodą poruszyły nie tylko tych, którzy przeżyli dramat na własnej skórze, ale także tych, którzy obserwowali go z boku.
Autor zdjęć mógł obserwować walkę z żywiołem na ponad stu kilometrach. By pokazać rozmiar tragedii wzbijał sie w górę, gdy chciał uchwycić ludzki dramat podchodził bliżej ziemi. Chciał zatrzymać w obiektywie każdy szczegół i każda emocję.
Tak dwa miesiące temu wyglądał sandomierski dworzec. To nietknięta starówka a za nią tafla wody pokrywająca prawobrzeżną cześć miasta. Każde zdjęcie to inna historia.
Nie ma osoby, która przechodząc przez rynek nie zatrzymałaby się przy fotografiach i nie wymieniła wrażeniami. Taki był nasz cel -wywołać emocje i zmusić do refleksji - tłumaczą organizatorzy wystawy.
Fotografie autorstwa Kacpra Kowalskiego można oglądać na sandomierskim rynku do 10 września.