Budynek Kasy Oszczędności przy placu Inwalidów z 1928 roku. Choć wiele osób przechodzi koło niego codziennie nie zdaje sobie sprawy, że to zabytek i do tego bardzo ciekawy.
- Jest to jeden z ciekawszych przykładów tzw. szkoły krakowskiej, czyli łączenia modernizmu z elementami rodzimymi, mam na myśli dekorację ceglaną w górnej partii budynku - tłumaczy Rafał Ochęduszko.
Ciekawy jest też między innymi budynek przy placu Szczepańskim, przed wojną nazywany krakowskim drapaczem chmur. A takich interesujących przykładów modernizmu w Krakowie nie brakuje. W dwudziestoleciu międzywojennym realizowano bowiem plan rozwoju Wielkiego Krakowa, miasto rozszerzyło swoje granice, powstawały nowe budynki.
- To był bardzo dobry okres dla Krakowa, który wspaniale się wtedy rozbudował, stworzono założenia alei Trzech Wieszczów, powstało wiele budynków, które lubimy, znamy i bez których sobie Krakowa nie wyobrażamy - opowiada Liliana Sonik.
Niestety wiele budynków z tego okresu niszczeje. Problemem jest między innymi to, że większości nie ma jeszcze w rejestrze zabytków.
- Mamy nadal pewne braki, dotyczą one budynków, które mają skomplikowany stan prawno-własnościowy - przyznaje Jan Janczykowski, małopolski konserwator zabytków.
Nie można ich więc chronić np. przed przebudowami, nie mogą też korzystać z dofinansowania Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa.
- Wyzwania są ogromne, bo wystarczy przejść dookoła II obwodnicy Krakowa, aby zobaczyć, ile wspaniałych budowli należących do modernizmu pozostaje jeszcze do odrestaurowania - mówi prof. Franciszek Ziejka.
Choć dzieło już rozpoczęto. Dzięki funduszom SKOZK- konserwatorzy zajęli się między innymi wnętrzem Biblioteki Jagiellońskiej. Nowym blask zyskały marmury w holu, odnowiono stoły czytelni.
Uczestnicy debaty postanowili, że kolejne budynki z początku XX wieku trafią do rejestru zabytków i będą też odnawiane. By za osiem lat w rocznicę stulecia II Rzeczypospolitej - nie trzeba się było wstydzić za ich wygląd.