Anna Okońska - Walkowicz spotkała się z dyrektorami szkół podstawowych, by wytłumaczyć im dlaczego miasto daje im władzę - która pozwala im zwalniać kucharki, woźnych czy szkolne sprzątaczki. Ale kalendarz spotkań nie pozwolił zastępcy prezydenta być na całym spotkaniu. Wróciła na nie po godzinie. I wtedy przerodziło się ono w awanturę.
-
Zawsze można poprosić pana prezydenta o odwołanie mnie, a ja jestem do dyspozycji. Także bardzo proszę, zachęcam jeśli Państwo uważacie, że nie jestem właściwą osobą - mówiła Anna Okońska - Walkowicz.
Po czym dodała:
"Okopywanie się na z góry ustalonych pozycjach typu - nie bo nie, nie bo zmiana jest zawsze zła - przyznają Państwo, - trąci Ciemnogrodem. To Ciemnogród, a nie reakcje godne stołecznego miasta Krakowa."
Wtedy doszła do głosu radna Platformy Obywatelskiej, która policzyła, że miasto rękoma dyrektorów szkół chce zwolnić 2,5 tysiąca osób.
-
Dyrektorzy będą musieli zwalniać pracowników. Jeśli nie będą mieć pieniędzy, oczywiście nie będą mieć wyjścia. Jedyne co będą mogli zrobić w tej sytuacji, to podziękować za takie stanowisko i zrezygnować. Tyle może zrobić. Bo autonomia, która polega na tym, że daję ci wolną wolę i ty zdecyduj, które oko masz sobie wydłubać, prawe czy lewe, bo na dwa cię nie stać - to żadna autonomia - mówiła Teodozja Maliszewska, radna PO.
Wcześniej głos też zabrała radna PIS.
- Oświata w Krakowie jest wrzodem, jest tym, co boli. Dlaczego nikt nie mówi, jaka jest rzeczywistość? - pytała Barbara Nowak z PiS.
A zastępca prezydenta ds. edukacji w odwecie za przykre słowa - zarzuciła dyrektorom szkół nielojalność.
- Państwo uwierzyli w to, że są pępkiem świata, a zapomnieli Państwo o tym, że są jeszcze takie wartości, którym warto hołdować - typu lojalność. Wiedzieliście Państwo, że będzie cykl spotkań w tej sprawie. Nikt z Państwa nie poczekał na te spotkania. Państwo oczywiście od razu biegną do mediów, do prasy, do radnych - wypominała nauczycielom Anna Okońska - Walkowicz.
W obronę dyrektorów wziął Związek Nauczycielstwa Polskiego, który zarządzenie oprotestował.
- Samo zarządzenie daje większą samodzielność dyrektorom i my to doceniamy. Z tym, że ono może zostać wprowadzone w nowym roku szkolnym - mówiła Maria Stalamach - Krzyworzeka z ZNP.
A jeśli to się nie zmieni - ZNP w Małopolsce odwoła się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Protestować będą też rodzice, uczniowie i nauczyciele sześciu krakowskich szkół - które zawiązały porozumienie. Przed krakowskim magistratem - we wtorek - dzień przed sesją Rady Miasta, może pojawić się nawet pół tysiąca osób. Zapowiadają, że to będzie głośny protest.
Od kilku tygodni trwa dyskusja o krakowskich szkołach. Władze miasta zastanawiają się co zrobić i w jaki sposób, by wydatki na edukację były niższe. Ale nikt nie myśli o tym, co zrobić i jak, by poziom nauczania w szkołach był wyższy.