Dziś po dziurze w drodze nie ma już śladu, za to spora dziura jest w
budżecie gminy Iwkowa.
Po trwającym kilka lat procesie sąd uznał, że 400 tys. zł odszkodowania
bezspornie należy się rodzinie 38-letniego mieszkańca Dolnego Śląska,
który zginał na drodze. Jadąc rowerem, wpadł w dziurę i uderzył głową o
asfalt. Pomimo szybkiej pomocy kilka dni później zmarł. Rowerzysta nie
mógł ominąć dziury - była duża i nie oznakowana.
Gmina podczas procesu próbowała częścią winy obarczyć rowerzystę.
Sędzia jednak uznał, że za wypadek w całości odpowiada gmina, która nie
zadbała o właściwy stan drogi. Biegli stwierdzili także, że
niewiele by dało, gdyby rowerzysta miał kask na głowie.
Za właściwy stan dróg odpowiadają ich właściciele. Gdy kierowca zniszczy
samochód na dziurawej drodze albo pieszy złamie nogę na
śliskim chodniku, może domagać się odszkodowania. Powinien jednak
zgłosić wypadek policji. Dlatego coraz więcej samorządów
kupuje ubezpieczenia. Od wielu lat robi to samorząd Brzeska.
Ubezpieczyciel w razie wypadku gwarantuje wypłatę odszkodowania do
miliona złotych.
Gmina Iwkowa po ostatnim wydarzeniu kupiła ubezpieczenie. Podobnie jak
większość samorządów Małopolski.
(Kronika,
G.M.)