• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Z telewizją jest jak z modą

11:47, 29.08.2011
Z telewizją jest jak z modą Prowadzący „Weekendowy Magazyn Filmowy” Tomasz Raczek opowiada o nowej formule programu, który we wrześniu powróci na antenę TVP1. Wyjaśnia też, dlaczego na chwilę stał się szaleńcem i pozwolił nałożyć sobie kaftan bezpieczeństwa.

Prowadzący „Weekendowy Magazyn Filmowy” Tomasz Raczek opowiada o nowej formule programu, który we wrześniu powróci na antenę TVP1. Wyjaśnia też, dlaczego na chwilę stał się szaleńcem i pozwolił nałożyć sobie kaftan bezpieczeństwa.

Tomasz Raczek w każdą sobotę spotka się z widzami Jedynki (fot. Jan Bogacz/TVP)
Tomasz Raczek w każdą sobotę spotka się z widzami Jedynki (fot. Jan Bogacz/TVP)

Podziel się:   Więcej
Jak Pan, człowiek kulturalny i zrównoważony, czuł się ubrany w kaftan bezpieczeństwa i ucharakteryzowany na szaleńca?

– To tylko wprowadzenie do cyklicznego programu, który istniał wcześniej – wprowadzenie w nieco zabawnej formie. Reżyser poprosił mnie, abym zapoznał się ze wszystkimi poprzednimi odcinkami, aby dobrze zrozumieć jego formułę. Tych odcinków było tak wiele, że doprowadziły mnie niemal do szaleństwa. Uff…

Przypomnijmy tematykę Weekendowego Magazynu Filmowego i wyjaśnijmy, na czym polega zmiana stylu programu?


– Program poświęcony jest kinu, sztuce filmowej. Pomysł jest taki, że, że robią go młodzi filmowcy, a plan realizacji trochę przypomina plan filmowy. Ten weekendowy program o polskim filmie robią młodzi ludzie z Akademii Filmowej w Katowicach, łódzkiej „Filmówki” i Mistrzowskiej Szkoły Andrzeja Wajdy. Nie jest to publicystyka typu „gadające głowy”. Rozmowy są tylko fragmentem tego, co się w nim dzieje.

Z przyczyn pokoleniowych i zawodowych pamięta Pan dawną telewizyjną publicystykę kulturalną, spokojniejszą, z wolnym tempem. Pracował Pan wtedy w magazynie „Pegaz”, a później razem z Zygmuntem Kałużyńskim tworzył Pan niezapomniane „Perły z lamusa”. Nie tęskni Pan za dawnymi, spokojnymi formami, bez dzisiejszych gadżetów, kolorów, błysków, ruchliwych kamer?

– Jestem wychowankiem Leslie Mitchella, pierwszego człowieka, którego obraz przekazała telewizja, legendarnego spikera, który zainaugurował BBC w 1936 roku. Miałem okazję poznać go i uczynić bohaterem jednego z rozdziałów mojej pracy magisterskiej o mówieniu w telewizji. Leslie Mitchell uważał, że w telewizji najważniejszy jest człowiek. Przychodził do studia i starał się mówić do kamery tak, jakby patrzył w oczy przyjacielowi. Zgadzam się z nim i podobnie traktuję telewizję. Style zmieniają się, jestem gotów się im podporządkować, ale ważne bym mógł nawiązać kontakt z moim rozmówcą. Gdy patrzę w kamerę staram się też pamiętać, że zaglądam w oczy widzowi przed telewizorem.

Czy myśli Pan, że nastąpi kiedyś odwrót telewizji od obecnej migotliwości, dynamiki, ruchliwości wizualnej i powrót do dawnych, spokojnych form?

– Z telewizją jest tak, jak z modą. Sukienki przyjmują różne fasony, są dłuższe lub krótsze, spodnie są szersze lub węższe, ale zawsze są sukienki i zawsze są spodnie. Tak samo jest z mówieniem w telewizji. Są różne formy filmowania, szybsze, wolniejsze, scenografia bywa bogatsza, uboższa, ale ważne jest by zawsze mówić wyraziście i z przekonaniem. Nie akceptuję i nie potrafię czytać z telepromptera wcześniej przygotowanego tekstu. Mam wrażenie, że wtedy traci się szansę na nawiązanie prawdziwego kontaktu z widzem. Czytanie przed kamerą jest dopuszczalne w newsach, ale nie w rozmowie i nie w mówieniu o kulturze. Trzeba zawsze być naturalnym i prawdziwym jak mój partner z „Pereł z lamusa”, Zygmunt Kałużyński, który był niepowtarzalną osobowością.
Czy dziś sprawdziłby się przed kamerą?

– Oczywiście! Jestem pewien, że i dziś miałby tę fascynującą siłę przyciągania widzów przed telewizory. On nikogo nie naśladował. Wtedy to było cenne, a dziś jest cenne w dwójnasób, bo mamy czasy, gdy wszyscy wszystkich naśladują. To się wzięło z dyktatury formatów. W momencie, gdy słyszę: „ma pan zrobić to tak samo jak w Hiszpanii, Anglii i Niemczech tylko po polsku”, przestaję się tym interesować”. Zawsze chodziłem i chodzę własnymi drogami.

Jakich rozmówców zaprosił Pan na powakacyjną inaugurację Magazynu?

– Interesujących ludzi kina z różnych jego dziedzin: reżyser Barbarę Sass, krytyka filmowego Magdę Lankosz, dyrektor PISF Agnieszkę Odorowicz i dyrektora festiwalu filmowego w Gdyni Michała Chacińskiego.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Krzysztof Lubczyński


Na „Weekendowy Magazyn Filmowy” zapraszamy do TVP1 od 3 września w każdą sobotę o godz. 13.50.