- Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana.
- Wersja do druku
- -AA+A
Między dźwiękami
20.10.2010
Występy trzech ostatnich solistów dowiodły, że piękno interpretacji muzyki Chopina tkwi w prostocie.

Lukas Geniušas (fot. Bartosz Sadowski/NIFC)
Finał finałów rozpoczął Lukas Geniušas. Pianista z początku mógł sprawiać wrażenie onieśmielonego obecnością publiczności. Ale to pozory. Kolejne etapy dowodziły, że ten reprezentujący Rosję i Litwę artysta czyta Chopina w sposób arcyindywidualny. Kiedy wykonywał koncert e-moll, sprawiał wrażenie pogrążonego w rozmyślaniach, obecnego jedynie ciałem. Taka była też jego interpretacja – uduchowiona do bólu, bez cienia fałszu. Lukas Geniušas jest pianistą introwertycznym, ale w tym właśnie tkwi siła jego gry. W drugiej części koncertu najbardziej interesowały go ustępy liryczne, w których z namaszczeniem wydobywał to, o czym w szeregu z interpretacji można tylko pomarzyć: pianista dopuszczał słuchacza do świata intymnego i bardzo osobistego.
Podobnego ładunku emocjonalnego nie miały niestety występy dwójki Francuzów. Francois Dumont w koncercie e-moll nieudolnie silił się na liryzm, a w koncercie f-moll Helene Tysman widać było techniczne i interpretacyjne szwy.
W kuluarach coraz częściej mówi się o Lukasie Geniušaszu jako czarnym koniu tego konkursu...
Marta Nadzieja
Podobnego ładunku emocjonalnego nie miały niestety występy dwójki Francuzów. Francois Dumont w koncercie e-moll nieudolnie silił się na liryzm, a w koncercie f-moll Helene Tysman widać było techniczne i interpretacyjne szwy.
W kuluarach coraz częściej mówi się o Lukasie Geniušaszu jako czarnym koniu tego konkursu...
Marta Nadzieja
Galerie
Galerie
Galerie
Quizy
ankieta
Jak oceniasz werdykt jury?


