• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Czerwona Poprzeczka w Galerii Salon Akademii 17.02- 6.03.2012

17:22, 26.01.2012
Czerwona Poprzeczka w Galerii Salon Akademii 17.02- 6.03.2012 Wystawa, na której znajdziemy prace Wojciecha Bąkowskiego, Olafa Brzeskiego, Normana Leto, Wojtka Pustoły oraz Izy Tarasewicz odnosi się do gestu Krzysztofa M. Bednarskiego podczas egzaminu wstępnego na Wydział Rzeźby warszawskiej ASP i bada możliwości rzeźby we współczesnych warunkach.

Wystawa, na której znajdziemy prace Wojciecha Bąkowskiego, Olafa Brzeskiego, Normana Leto, Wojtka Pustoły oraz Izy Tarasewicz odnosi się do gestu Krzysztofa M. Bednarskiego podczas egzaminu wstępnego na Wydział Rzeźby warszawskiej ASP i bada możliwości rzeźby we współczesnych warunkach.

Kuratorem wystawy Czerwona poprzeczka jest Stach Szabłowski
Kuratorem wystawy Czerwona poprzeczka jest Stach Szabłowski

Podziel się:   Więcej
39 lat temu, podczas egzaminu wstępnego na Wydział Rzeźby warszawskiej ASP Krzysztof M. Bąkowski został poddany próbie dla kandydatów. Było to ćwiczenie praktyczne. Każdy dostał do ręki kij oraz zadanie zakomponować go w przestrzeni przy użyciu „dostępnych materiałów”.

Dwudziestoletni Bednarski-kandydat został zmuszony, by na poczekaniu udowodnić swoją moc przekształcania materii (kija) w sztukę. Poddany egzaminacyjnej procedurze, zmuszony do gry o nieustalonych regułach, postawiony wobec wyboru „wóz albo przewóz” postanowił zagrać va banque. Pomalował swój kij na czerwono, a następnie zaklinował go poprzecznie we framudze drzwi, w której odbywał się egzamin. W ten sposób kij zmienił się w szlaban – czerwoną poprzeczkę. Bednarski umieścił ją nie za nisko – nie dało się przeleźć nad poprzeczką – i nie za wysoko; aby przejeść pod nią, członkowie komisji musieli zginać karki.

„Czerwona poprzeczka” jest wystawą o rzeźbie - pisze Stach Szabłowski, kurator wystawy. - O stanach skupienia materii, o jej plastyczności, fizyczności, o jej modelowaniu i nadawaniu jej formy posiadającej znaczenie. Chciałbym zbadać możliwości rzeźby we współczesnych warunkach. Miejscem prowadzenia tych badań jest Akademia Sztuk Pięknych. Na uczelni rzeźba jest oficjalnie rozpoznawaną dyscypliną artystyczną, i mało tego, jest także faktem administracyjnym! Akademia prowadzi Wydział Rzeźby, kształci rzeźbiarzy, przyznaje formalne dyplomy w tej dziedzinie.

Akademia prowokuje do myślenia w rzeźbie w kategoriach akademickich. Tej prowokacji należy ulec – i to nie tylko ze względu na kontekst, lecz również, a nawet przede wszystkim dlatego, że w perspektywie, której horyzontem jest „Czerwona poprzeczka” interesuje nas możliwość rzeźby pojętej w tradycyjny, właśnie akademicki sposób. Oczywiście, kiedy mowa o możliwościach, to na pierwszy rzut oka wydają się one nieograniczone. Obszar rzeźby, wraz z całym obszarem sztuki, został w epoce ponowoczesnej rozszerzony do rozmiarów praktycznie nieskończonych. Wszystko może być sztuką. Wszystko może być rzeźbą, a jednak rzadko co nią bywa. Śmierć malarstwa ogłasza często i hałaśliwie, choć malarstwo nie umiera nigdy. Rzeźba tymczasem zanika po cichu, bez akompaniamentów melodramatycznych okrzyków. I nic w tym dziwnego. Przestrzeń, w której rozgrywa się spektakl współczesnej cywilizacji, jest gęsto wypełniona informacjami i obrazami. To truizm, ale tu warto go powtórzyć, dla rzeźby wynikają z niego bowiem poważne konsekwencje. W zwielokrotnionym przez obrazy, utkanym z informacji świecie, samo pojęcie rzeczywistości stało się mocno wątpliwe. Cóż dopiero mówić o tak specjalnych przypadkach rzeczywistości jak rzeźby? O tych szczególnych stanach skupienia materii, których fizyczna obecność i realność są tak intensywne, że aż natrętne? Deficyt rzeźby byłoby więc tak naprawdę tylko symptomem ogólnego niedoboru namacalnej rzeczywistości.

Wystawa od 17 lutego do 6 marca, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie, Pałac Czapskich-Raczyńskich, ul. Krakowskie Przedmieście 5