- Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana.
- Wersja do druku
- -AA+A
Śledztwo
21.04.2006

fot. TVP
Zachowująca klimat oryginału adaptacja znanej powieści Stanisława Lema (ur.1921). W "Śledztwie" (1959), wczesnym
utworze Lema stylizowanym na kryminał, pojawia się problematyka, której pisarz poświęci się w całej swej twórczości - granic ludzkiego poznania.
Porucznik Gregory, który przejmuje dochodzenie w sprawie znikających zwłok, zidentyfikowanie sprawcy traktuje jako swoje "być albo nie być". Chociaż jest człowiekiem o otwartym, błyskotliwym umyśle i niekonwencjonalnym sposobie działania, jako funkcjonariusz "najlepszej policji świata" musi uznać, że zagadka ma charakter kryminalny, gdyż alternatywą byłby cud, a tego nie może przyjąć do wiadomości. Jednak pedantycznie prowadzone śledztwo nie przynosi żadnych rezultatów. Wszystko wskazuje na to, że kolejne "zmartwychwstania" ciał są dziełem "bezosobowego niewidzialnego sprawcy", a w gąszczu możliwych wyjaśnień nie sposób znaleźć jednego,właściwego.
W spektaklu Waldemara Krzystka, który trzyma widzów w napięciu jak klasyczny kryminał, równie emocjonujące są zmagania intelektualne osób zaangażowanych w sprawę z problemami wykraczającymi poza dotychczasowe granice ludzkiego doświadczenia i pojmowania świata. Pierwszy oficjalny meldunek o tym, że coś dziwnego dzieje się ze zwłokami - bo wcześniejsze sygnały bagatelizowano - dotarł do Scotland Yardu z kostnicy miejskiej w Engendler przed Bożym Narodzeniem 1953 roku. Nieboszczyk spoczywał w trumnie w dziwnej pozie, ręce i kolana miał brudne, jakby czołgał się po ziemi. Gdy w okolicy rozeszły się wieści o "ludziach w letargu albo jeszcze gorzej", skojarzono inne przypadki. Zwłoki znikały z kostnicy w nocy, nie było oznak włamania, żadnych świadków, żadnych śladów. Ciało w kostnicy w Lewes nie było jeszcze ubrane, toteż razem ze zwłokami zniknęła czarna zasłona wisząca w pomieszczeniu.
Rutynowe działania policyjne nie dały efektów, inspektor Sheppard zaprasza więc do współpracy doktora Scissą, który ma po raz pierwszy zastosować w śledztwie naukową metodę statystycznego zestawiania zjawisk. Po przeanalizowaniu dostarczonych przez Yard informacji uczony jest wstanie określić, gdzie nastąpi kolejny wypadek - jeśli nastąpi.
Sprawę przejmuje porucznik Gregory. Młody oficer wydaje się zafascynowany nieuchwytnym przeciwnikiem, jego zdaniem sprawca jest dokładnym przeciwieństwem szaleńca, to raczej ktoś nadmiernie mądry, działający bez jednego potknięcia, przerażająco, nieludzko doskonały. Wkrótce nadchodzi meldunek o kolejnej próbie porwania zwłok. Posterunkowy Williams, który miał pilnować kostnicy, w popłochu uciekł z miejsca zdarzenia, wbiegł przerażony wprost pod koła nadjeżdżającego samochodu i w stanie ciężkim przebywa w szpitalu. Wokół kostnicy oprócz innych, dających się łatwo zinterpretować śladów odkryto ślad lewej stopy zmarłego, ślady jakby raczkowania lub czołgania się i pojedyncze ślady kocich łap. Dalsze badania wykazały, że sprawca wyjął ciało z trumny, wypchnął przez okno, a potem sprawił, że czołgało się na rękach i kolanach. Znaleziony w pobliżu zdechły kot,jak stwierdzono podczas sekcji, padł z wyczerpania. Doktor Sciss formułuje teorię mającą objaśnić to i szereg innych "zmartwychwstań", przekonany, iż jest to zadanie dla nauki, nie dla policji. Nauka jednak potrzebuje lat na zbadanie konkurujących ze sobą hipotez. Sam doktor Sciss ma ich kilka w zanadrzu.
utworze Lema stylizowanym na kryminał, pojawia się problematyka, której pisarz poświęci się w całej swej twórczości - granic ludzkiego poznania.
Porucznik Gregory, który przejmuje dochodzenie w sprawie znikających zwłok, zidentyfikowanie sprawcy traktuje jako swoje "być albo nie być". Chociaż jest człowiekiem o otwartym, błyskotliwym umyśle i niekonwencjonalnym sposobie działania, jako funkcjonariusz "najlepszej policji świata" musi uznać, że zagadka ma charakter kryminalny, gdyż alternatywą byłby cud, a tego nie może przyjąć do wiadomości. Jednak pedantycznie prowadzone śledztwo nie przynosi żadnych rezultatów. Wszystko wskazuje na to, że kolejne "zmartwychwstania" ciał są dziełem "bezosobowego niewidzialnego sprawcy", a w gąszczu możliwych wyjaśnień nie sposób znaleźć jednego,właściwego.
W spektaklu Waldemara Krzystka, który trzyma widzów w napięciu jak klasyczny kryminał, równie emocjonujące są zmagania intelektualne osób zaangażowanych w sprawę z problemami wykraczającymi poza dotychczasowe granice ludzkiego doświadczenia i pojmowania świata. Pierwszy oficjalny meldunek o tym, że coś dziwnego dzieje się ze zwłokami - bo wcześniejsze sygnały bagatelizowano - dotarł do Scotland Yardu z kostnicy miejskiej w Engendler przed Bożym Narodzeniem 1953 roku. Nieboszczyk spoczywał w trumnie w dziwnej pozie, ręce i kolana miał brudne, jakby czołgał się po ziemi. Gdy w okolicy rozeszły się wieści o "ludziach w letargu albo jeszcze gorzej", skojarzono inne przypadki. Zwłoki znikały z kostnicy w nocy, nie było oznak włamania, żadnych świadków, żadnych śladów. Ciało w kostnicy w Lewes nie było jeszcze ubrane, toteż razem ze zwłokami zniknęła czarna zasłona wisząca w pomieszczeniu.
Rutynowe działania policyjne nie dały efektów, inspektor Sheppard zaprasza więc do współpracy doktora Scissą, który ma po raz pierwszy zastosować w śledztwie naukową metodę statystycznego zestawiania zjawisk. Po przeanalizowaniu dostarczonych przez Yard informacji uczony jest wstanie określić, gdzie nastąpi kolejny wypadek - jeśli nastąpi.
Sprawę przejmuje porucznik Gregory. Młody oficer wydaje się zafascynowany nieuchwytnym przeciwnikiem, jego zdaniem sprawca jest dokładnym przeciwieństwem szaleńca, to raczej ktoś nadmiernie mądry, działający bez jednego potknięcia, przerażająco, nieludzko doskonały. Wkrótce nadchodzi meldunek o kolejnej próbie porwania zwłok. Posterunkowy Williams, który miał pilnować kostnicy, w popłochu uciekł z miejsca zdarzenia, wbiegł przerażony wprost pod koła nadjeżdżającego samochodu i w stanie ciężkim przebywa w szpitalu. Wokół kostnicy oprócz innych, dających się łatwo zinterpretować śladów odkryto ślad lewej stopy zmarłego, ślady jakby raczkowania lub czołgania się i pojedyncze ślady kocich łap. Dalsze badania wykazały, że sprawca wyjął ciało z trumny, wypchnął przez okno, a potem sprawił, że czołgało się na rękach i kolanach. Znaleziony w pobliżu zdechły kot,jak stwierdzono podczas sekcji, padł z wyczerpania. Doktor Sciss formułuje teorię mającą objaśnić to i szereg innych "zmartwychwstań", przekonany, iż jest to zadanie dla nauki, nie dla policji. Nauka jednak potrzebuje lat na zbadanie konkurujących ze sobą hipotez. Sam doktor Sciss ma ich kilka w zanadrzu.
czas: 74 min, scenografia: Tadeusz Kosarewicz, kostiumy: Elżbieta Radke, muzyka: Zbigniew Karnecki, zdjęcia: Krzysztof Pakulski, występują: Mariusz Bonaszewski (Porucznik Gregory), Jerzy Grałek (Inspektor Sheppard), Mariusz Benoit (Doktor Sciss),Krzysztof Dracz (Doktor Scerensen), Wojciech Ziemiański (Farquart), Maciej Tomaszewski (Pisarz), Lech Gwit (Komendant w Pickering), Krzysztof Bauman (Policjant w Pickering), Leszek Malec (Williams), Janusz Chabior (Berman) oraz ArtusBorkowski, Ryszard Francman, Mariusz Janiak, Karolina Jóźwiak, Jarosław Kostrzewa, Paweł Orleański, Zbigniew Waleryś, adaptacja: Andrzej Zawada,
Opracowanie tekstu i reżyseria: Waldemar Krzystek, Dekoracja wnętrz: Leokadia Kunowicz,
aktualności
Wiosną w Teatrze Telewizji
Premiery na żywo, plejada gwiazd na scenie, powrót do korzeni telewizyjnego teatru w połączeniu z najnowszą technologią – to zapowiedź wiosennych hitów w Teatrze Telewizji.- Pokaz jednoaktówek Vaclava Havla Teatru TV w Teatrze Powszechnym
- Przedpremierowy pokaz spektaklu Teatru Telewizji w Kielcach
- Ponad 2 mln widzów spektaklu „Ostateczne rozwiązanie” na Scenie Świata
- „Słomkowy kapelusz” w Teatrze Powszechnym
- Propozycje Teatru Telewizji w pierwszym półroczu 2012 roku
- Teatr Telewizji na żywo: Gombrowicz, duet Fronczewski – Pszoniak
- Wyjątkowy pokaz „Ślubów panieńskich”

