Eksperci, posłowie, władze miasta, radni, przedstawiciele miejskich spółek, pracownicy zwik, wreszcie sami łodzianie. Debata zorganizowana przez związkowców zgromadziła w auli politechniki prawie 200 osób. Temat budzi emocje, bo władze Łodzi chcą sprywatyzować ZWiK jeszcze jesienią tego roku.
Zwolennicy sprzedaży wodociągów argumentują: prywatny właściciel o swoją własność zadba dużo lepiej. A cena wody i tak będzie wzrastać - bez względu na to, czy do prywatyzacji dojdzie, czy nie.
Jak argumentują władze Łodzi, cena jest uzależniona nie tylko od kilku czynników - m.in. tego, ile sam zwik płaci za dzierżawę infrastruktury łódzkiej spółce infrastrukturalnej. Ta kwota na pewno w tym roku wzrośnie, bo niedawno Łódź, dzięki środkom unijnym, zainwestowała w wodociągi i kanalizację ponad pół miliarda złotych. Teraz część tych pieniędzy trzeba odzyskać.
Przeciwnicy prywatyzacji argumentują, że od sprzedaży publicznego majątku cała Europa powoli odchodzi. Np. w Paryżu, po kilkudziesięciu latach, prywatne wodociągi ponownie przekształcono w miejską instytucję.
Według przeprowadzonego audytu miasto zarobi na prywatyzacji około 200 mln złotych. Dotychczas z tytułu dywidend otrzymuje corocznie około 3 mln złotych.
Ł.Goss - ŁWD