Najnowszy eksponat tego wyjątkowego muzeum - modlitewnik z 1746 roku dołączył do ponad 2400 egzemplarzy, zebranych w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat. A wszystko zaczęło się od braku modlitewnika w tym właśnie miejscu. Wiesława Piontek, założycielka muzeum, zobaczyła że w dawnym domu Wandy Malczewskiej nie ma ani jednego brewiarza. A jej zdaniem tak nie mogło być. Odwiedziła rodzinę i jednego dnia zebrała 26 niedużych książeczek. Zadzwoniła do proboszcza.
Wanda Malczewska, katechetka, mistyczka i patriotka korzystała z modlitewników na co dzień , pomagała biednym i opiekowała się chorymi. Wieść o powstającym muzeum docierała do coraz większej liczby osób. Informacja pojawiła się w programie I Polskiego Radia i poszła w świat. Do Parzna przysyłano paczki ze wszystkich zakątków globu. Mąż pani Wiesławy je odbierał, syn robił dokumentację fotograficzną, ona księgowała. Do najcenniejszych modlitewników należy z pewnością również ten, podarowany przez bliskich żołnierza armii generała Andersa. I ten, żołnierza Wermachtu.
Są też brewiarze pisane na Białorusi w latach 50 tych, za posiadanie których groziło wywiezienie w nieznane, są pisane po japońsku czy szwedzku. Niedawno podarowano muzeum modlitewnik napisany po kaszubsku, który od 2005 roku jest językiem regionalnym.
M.Michalak - ŁWD