W połowie drugiej nasze podwoiły przewagę, ale rywalki zapisały na swoje konto dziewięć oczek z rzędu i zrobiło się 33:28. Trzecia i czwarta część meczu miały podobny przebieg. Odra zmniejszała stratę - nawet do trzech punktów, a ŁKS Siemens AGD - postraszony - niemal natychmiast znów odskakiwał. W końcówce na boisku istniał już tylko jeden zespół i spotkanie zakończyło się wygraną ŁKS 61:50.
Widzew zmierzył się z opromienioną awansem do fazy play-off Euroligi drużyną CCC Polkowice. Trenerka Elżbieta Trześniewska miała spory ból głowy - w spotkaniu z tak silnym rywalem niezdolne do gry były Anna Tondel, Lidia Kopczyk i Barbara Głocka. Okazało się jednak, że kłopoty kadrowe nie tylko nie podcięły skrzydeł widzewiankom, a wręcz przeciwnie. Łodzianki prowadziły 6:0 i 13:8. Zespół gości wzmocnił obronę wychodząc na prowadzenie, ale jeszcze w połowie drugiej kwarty wynik oscylował wokół remisu. Gdy przed ostatnią częścią było 58:47 dla CCC, wydawało się, że to koniec emocji. Nic bardziej mylnego.
Łodzianki, grające szóstką przeciwko świetnej dziesiątce rywalek, raz jeszcze poderwały się do walki. Udało się dojść na sześć punktów, na więcej jednak zabrakło sił. W końcówce grały już młode - Okulska i Kolasa. Ligowy debiut zaliczyła też Daria Dziwulska. Widzew przegrał ostatecznie 58:79, ale zdecydowanie wstydu nie przyniósł.
M.Madej
Tym bardziej dziwi kolejna zbitka terminów meczów naszych przedstawicieli w ekstraklasie koszykówki kobiet. Apelujemy więc do działaczy koszykarskich sekcji Widzewa i ŁKS: zastanówcie się i następnym razem po prostu porozmawiajcie trochę wcześniej - dla dobra dyscypliny, którą przecież podobno kochacie.