Koszykarze ŁKS, podobnie jak koledzy ze stolicy, potrzebowali zwycięstwa nie tylko do zwiększenia dorobku punktowego, ale głównie dla odbudowy psychicznej. Jednak w ostrej walce same chęci nie wystarczają - ełkaesiakom od początku nie wychodziły rzuty, nawet z czystych pozycji.
Wykorzystywali to oczywiście warszawiacy, którzy znani są z bardzo szybkich kontr. Po pierwszej kwarcie Politechnika prowadziła 25:16. W drugiej przebudzili się Bartłomiej Szczepaniak i Piotr Trepka - po ich skutecznych rzutach za 3 punkty, ŁKS tracił do rywali już tylko 1 punkt - było 35:36.
Jednak w drugiej połowie nadzieje łodzian na czwarte zwycięstwo w sezonie rozwiali m.in. Mateusz Ponitka i Leszek Karwowski. AZS przez prawie całą trzecią kwartę utrzymywał 6-punktową przewagę, by na koniec tej partii odjechać na 13 punktów. W ostatniej kwarcie ŁKS przeżył jeszcze jedno przebudzenie - po rzutach Szczepaniaka i Dłuskiego, gospodarze przegrywali 6 punktami 57:63. Ale na tym skończyła się ich dobra gra - do samego końca AZS nie pozwolił zbliżyć się łodzianom i ostatecznie wygrał z przewagą 12 punktów.
Sezon zasadniczy ŁKS zakończył na dnie tabeli - w 24 kolejkach wygrał tylko trzykrotnie. Teraz koszykarzy czeka prawie trzytygodniowa przerwa. Druga faza rozgrywek rozpocznie się pod koniec lutego.
M.Woźniak