Problemy zaczęły się w sierpniu ubiegłego roku, po tym jak rozporządzenie Rady Ministrów zmieniło system wyceny gruntów przekazywanych pod budowę dróg. W praktyce oznaczało to mniejsze odszkodowania dla właścicieli. Tereny miały być bowiem klasyfikowane jako grunty rolne, a nie inwestycyjne.
Czas mija, a rozwiązania wciąż nie widać. Tym razem na rozmowy z rolnikami do Olsztyna przyjechał wczoraj wiceminister transportu, budownictwa i gospodarki wodnej – Piotr Styczeń, i przypomniał stanowisko swojego resortu w tej sprawie.
- To społeczeństwo chce drogi a część społeczeństwa musi się na tę pomyślność ogółu zgodzić oddając część ziemi rolnej – mówi Piotr Styczeń.
Uczestniczący w spotkaniu rolnicy czekali na konkrety, przełomu jednak nie było.
- To o czym mówił pan minister, o czym mówili urzędnicy, to my już dawno wiemy – mówi Anna Hładyszewska, rolnik.
Nadal więc nie wiadomo, jakie kwoty otrzymają rolnicy za wywłaszczone grunty. Pewne jest jedynie to, że wcześniejsze ustalenia są już nieaktualne.
- Najważniejsza jest interpretacja, że są to grunty traktowane jako potencjalnie inwestycyjne. Nie tak, jak do tej pory jako grunty rolne i tak były przyjęte w poprzednich operatach – mówi Jan Heichel, prezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej w Olsztynie.
Również rzeczoznawcy mieli trudności w interpretowaniu wcześniejszych zapisów. Teraz sytuacja się zmieniła, a podstawą ich działań ma być analiza rynku.
- Wyodrębnić rynek taki czy rynek regionalny czy lokalny, w którym transakcje takie drogowe się zdarzają – mówi Stanisław Jemielita, rzeczoznawca majątkowy.
Dzięki temu odszkodowania przyznawane rolnikom mają być dla nich korzystne. Teraz jak twierdzą, czekają na konkretne decyzje.
AO, opr. KS