Koła gospodyń to przez lata nieodłączny element wiejskiego krajobrazu, nie tylko na Warmii i Mazurach. Kobiety najczęściej spotykały się w domach w celach towarzyskich.
Koła gospodyń wciąż działają, chociaż teraz zmieniły swój charakter, bo zmieniły się rynkowe realia i świadomość kobiet. Teraz z jednej strony bronią swoich interesów, z drugiej prowadzą działalność społeczną.
- Wszystkie festyny organizujemy, pomagamy, wystawiamy stoiska, 650-lecie przed dwoma laty zorganizowaliśmy piękne – mówi Bożena Serafin, prezes Koła Gospodyń Wiejskich w Gryźlinach.
Pomysłów jest wiele, ale tylko część udaje się zrealizować. Teraz ma się to zmienić.
- Koła gospodyń wiejskich są rozproszone, różne inicjatywy są podejmowane, stąd pierwsza próba zebrania tego wszystkiego w Olsztynie i przedstawienia jakiejś wspólnej koncepcji – mówi Jan Heichel, prezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej.
Tym bardziej, że stowarzyszenia funkcjonujące na wsi mają teraz nowe, ale i niełatwe wyzwania.
- Dziś jest taka sytuacja, że na obszarach wiejskich brakuje miejsc pracy. Ludzie chcą sobie zorganizować jakoś życie codzienne i to jest ten aspekt społeczny działania kół gospodyń wiejskich. Z drugiej strony poszukują źródła dochodu – mówi Jacek Kuczajowski, Warmińsko-Mazurska Izba Rolnicza.
Działalność w takich stowarzyszeniach daje bezrobotnym kobietom przewagę na rynku pracy, łatwiej im się przełamać, dotrzeć do pracodawcy i zaprezentować swoje umiejętności.
- Coraz więcej kobiet rezygnuje z takiej stagnacji w swoim życiu i postanawia wyjść do ludzi na rynek pracy, otworzyć się i zmienić coś w swoim życiu – mówi Kamil Dobrenko, Wojewódzki Urząd Pracy w Olsztynie.
Przedsiębiorcze kobiety mogą liczyć na wsparcie między innymi z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki - z jednej strony to konkretne dotacje na działalność gospodarczą, z drugiej możliwość edukacji.
O tym, jak dużym problemem jest bezrobocie kobiet z terenów wiejskich świadczą statystyki. Na Warmii i Mazurach co czwarta osoba bez pracy to właśnie kobieta mieszkająca na wsi.
PM, opr. KS