W Powiatowym Urzędzie Pracy ruch nie maleje. Najwięcej osób odchodzi jednak z kwitkiem. Świeżo upieczeni magistrzy nie mają czego szukać w swoim zawodzie. Styczniowa stopa bezrobocia w całej Polsce jest szacowana na nieco ponad trzynaście procent. Najwyższa - tradycyjnie - na Warmii i Mazurach - aż dwadzieścia jeden i dwie dziesiąte - a to - aż sto czternaście i pół tysiąca osób. Zdaniem specjalistów, to efekt zimowego zastoju, ale nie tylko.
- Ta nasza stopa bezrobocia jest trochę rozdęta, dlatego że w rejestrach figuruje sporo osób zainteresowanych tylko i wyłącznie ubezpieczeniem zdrowotnym – mówi Zdzisław Szczepkowski, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Olsztynie.
Pozostali szukający pracy naprawdę, do tej pory zawsze mogli skorzystać z systemu Eures i pojechać na saksy do Zachodniej Europy. Do tej pory, ponieważ kryzys dał się we znaki wszystkim.
- Być może prace sezonowe będą w dalszym ciągu dość atrakcyjne, to na pewno Hiszpanie na pomidory już nas nie zaproszą – dodaje Szczepkowski.
Specjaliści ostrzegają, że apogeum bezrobocia dopiero przed nami. Zarejestrowanych osób bez pracy powinno być najwięcej na przełomie lutego i marca.
MŚ, opr. KS