Losy Waltera Późnego to przykład tego jak w jednym życiorysie mogą się skupić powikłane i dramatyczne losu Mazurów.
- Różne były sytuacje, zresztą przecież w czasie wojny siedział na Pawiaku,bo był Polakiem, a po wojnie siedział w więzieniu, że ponoć był Niemcem - mówi Elżbieta Schmidt, córka Waltera Późnego.
W czasie wojny był w ruchu oporu, po wojnie był pierwszym polskim starostą w Szczytnie. Za tak zwane wówczas prawicowo-nacjonalistyczne odchylenia trafił do więzienia. Po odwilży październikowej został posłem na sejm, zasiadał w Komisji Nadzwyczajnej Ziem Zachodnich. W 1961 ponownie uzyskał mandat parlamentarzysty .
Przez te wszystkie lata wielokrotnie był wyróżniany i odznaczany. Działał w Towarzystwie Rozwoju Ziem Zachodnich, gdzie był prezesem. To między innymi dzięki niemu powstało Stowarzyszenie "Pojezierze". Był członkiem Ogólnopolskiego Komitetu Grunwaldzkiego. W 2006 roku odebrał Honorową Odznakę za Zasługi dla Województwa Warmińsko-Mazurskiego.
- Można byłoby wymieniać i wymieniać, ale to jest mało istotne, natomiast najpiękniejsze dla mnie to są chwile spędzone na… kajaczku – mówi Walter Późny.
Jak się czuje człowiek, który za życia stał się symbolem ?
- Czuje się osamotniony, moja małżonka niestety, ale niedawno odeszła – dodaje Walter Późny.
Pan Walter dziś jest jednym z ostatnich Mazurów mieszkających na tych ziemiach.
MG, oprac. KO