W komisji lekarskiej w olsztyńskim Starostwie Powiatowym nikogo nie było trzeba zmuszać do przyjścia na kwalifikację. Podobnie było na korytarzach komisji w Elblągu.
- Na spokojnie przychodzimy, grupę dostajemy i wychodzimy, tylko długo się siedzi – mówi Krzysztof Basiewicz, mieszkaniec Elbląga.
Wszyscy przychodzą spokojni, bo bać się nie ma czego. Armia od trzech lat jest zawodowa, więc poboru nie ma. Każdy kto stawi się na komisji kwalifikacyjnej od razu trafia do wojskowych rezerw.
Przed komisją kwalifikacyjną na Warmii i Mazurach stanąć ma prawie 13 tysięcy osób, głównie z rocznika 1993. Dla niektórych to tylko obowiązek.
- No ja chyba do wojska nie będę szedł, karierę sportową zaczynam rozkręcać. Piłkarzem będę, gwiazdą sportu – dodaje Basiewicz.
Dla innych kwalifikacja wojskowa to początek drogi do kariery związanej z mundurem. Tak, jak w przypadku Piotra Grabowskiego. Chłopak chce dostać się do Wojskowej Akademii Technicznej, a później służyć jako zawodowy żołnierz.
- Wojsko zawsze mi imponowało, swoim poświęceniem dla kraju, obroną cywilów, chciałbym ich wspomóc – mówi Grabowski.
Na takich ludzi wojsko czeka i zachęca nowoczesnym sprzętem i zarobkami - szeregowy może otrzymać miesięcznie na rękę 2,5 tysiąca złotych.
- W ubiegłym roku w naszym województwie pracę znalazło dużo ponad tysiąc młodych ludzi, którzy trafili do jednostek na obszarze naszego województwa – mówi płk Andrzej Szczołek, szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Olsztynie.
Chętnych do wstąpienia do armii było trzy razy więcej. Nic dziwnego, że na kwalifikacji wszyscy chcą wypaść jak najlepiej, czyli całkiem inaczej niż przed laty, gdy funkcjonowały jeszcze komisje poborowe.
- Wszyscy udawali, że są chorzy, przynosili jakieś zaświadczenia takie, mało wiarygodne – mówi Jadwiga Reutt, Powiatowa Komisja Lekarska w Olsztynie.
Teraz ci, którzy kiedyś uchylali się przed służbą, sami zabiegają o zmianę decyzji komisji.
- Zwracają się z prośbą o przywrócenie możliwości stanięcia na komisji lekarskiej w celu określenia zdolności do służby wojskowej, niestety z przyczyn ustawowych odmawiamy – mówi płk Szczołek.
Pierwszego dnia w Olsztynie wszyscy badani dostali grupę „A”, która potwierdza zdolność do służby. Za niestawienie się do kwalifikacji, podobnie jak wcześniej za niestawienie się przed komisją poborową, grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności. Kwalifikacja wojskowa potrwa do końca kwietnia.
KO, opr. KS