• Wersja do druku
  • -AA+A

Interwencja

12:49, 08.12.2012
Interwencja Został w tym, co miał na sobie. Nawet bez zimowej czapki i kurtki. Marzenie ma skromne, bo chce ponownie dostać się za kraty. Ściślej – do zakratowanej piwnicy w Opolu, w której przez lata mieszkał. I w której przechowuje skromny dorobek swojego życia.

Został w tym, co miał na sobie. Nawet bez zimowej czapki i kurtki. Marzenie ma skromne, bo chce ponownie dostać się za kraty. Ściślej – do zakratowanej piwnicy w Opolu, w której przez lata mieszkał. I w której przechowuje skromny dorobek swojego życia.

Zdj. Igor Krzysztof, Damian Gromadziński
Zdj. Igor Krzysztof, Damian Gromadziński

Podziel się:   Więcej
- Mieszkam u różnych ludzi, bo jak się mam tam dostać – pokazuje na kraty Zbigniew Gołębiewski.

Piwnica była jego domem od wielu lat. Pomieszczenie związane jest z mieszkaniem, które zajmuje wieloletnia partnerka życiowa pana Zbigniewa.

- Konkubina mieszka tutaj od 30 lat, a ja od 10 - mówi Zbigniew Gołębiewski.

- Schodzimy na dół do piwnicy, kiedy okazało się, że kraty są założone. Pan Zbyszek je wyciągnął, żeby dostać się do swoich rzeczy. Następnym razem to wszystko zaspawali. Też o niczym nie wiedziałam – przyznaje Janina Niemczyk, była partnerka.

W zakratowanej piwnicy pozostało wiele sprzętów, zabawek i innych rzeczy niezbędnych dotychczasowemu lokatorowi oraz jego rodzinie.

- Nawet nie miałam jak wziąć dla dziecka rękawiczek, teraz tak potrzebnych na zimę. Synek ma pięć lat – podkreśla Aleksandra Bolibrzuch, córka pana Zbigniewa.

- Mały ma tam taki rowerek elektryczny, na którym jeździł po podwórku, zięć różne narzędzia, a ja mam tam dokumenty – wyznaje Zbigniew Gołębiewski.

Pomieszczenie zostało zakratowane w drzwiach i w oknach od podwórka. Na wniosek pozostałych lokatorów, którzy skarżyli się na hałasy dobiegające z podziemi podczas zakrapianych imprez. Zarządca budynku doszedł do wniosku, że najlepszym, rozwiązaniem będzie, aby piwnica została opróżniona, a jej mieszkaniec usunięty.

- Policja przyjeżdża i zaraz odjeżdża, moim zdaniem miasto powinno się tym zainteresować - Grzegorz Foszner, lokator.

I zainteresowało się, wysyłając zbrojne ramię, czyli zarządcę. Uzbrojonego w metal i spawarkę.

- My, jako firma zarządzająca nie mamy nawet tytułu prawnego do samodzielnego wejścia do tej piwnicy – informuje Janusz Kramarz, dyr. „Turhand -Ret”.

Zbigniew Gołębiewski oraz jego rodzina, aby odebrać swoje rzeczy, będą musieli napisać specjalne podanie o otworzenie krat, do opolskiego magistratu.. Na rozpatrzenie magistrat ma oczywiście ustawowy czas.

Witold Żurawicki
Red. M.K.