• Wersja do druku
  • -AA+A

Kto zawinił?

17:24, 22.02.2012
Kto zawinił? Wyniki kontroli martwią, ale czy będą konsekwencje? Ponad połowa z prawie 400 kilometrów wałów przeciwpowodziowych na Opolszczyźnie nie chroni dostatecznie regionu. Tak podaje Najwyższa Izba Kontroli. Kogo winić za zaniedbania? - Nie nas - przekonują urzędnicy. To budżet na naprawy i inwestycje mocno przecieka.

Wyniki kontroli martwią, ale czy będą konsekwencje? Ponad połowa z prawie 400 kilometrów wałów przeciwpowodziowych na Opolszczyźnie nie chroni dostatecznie regionu. Tak podaje Najwyższa Izba Kontroli. Kogo winić za zaniedbania? - Nie nas - przekonują urzędnicy. To budżet na naprawy i inwestycje mocno przecieka.

Zdj. Archiwum
Zdj. Archiwum

Podziel się:   Więcej
Powódź tysiąclecia. 15 lat temu wielka woda zniszczyła cały region. 2 lata temu kolejna tragedia, na szczęście straty były mniejsze. Pamięta to dokładnie wójt Popielowa. Jego mieszkańcy walczyli wtedy o wały. Nie ma się co dziwić, że przeciekały. Mają ponad 100 lat. Do dziś nikt ich nie naprawił.

- Wciąż jest strach w oczach ludzi i wciąż zadawane jest to samo pytanie o to, kiedy te wały zostaną naprawione – mówi Dionizy Duszyński, wójt gminy Popielów.

Nieprędko. W kasie Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych brakuje pieniędzy na bieżące utrzymanie wałów. Remonty to daleka perspektywa.

- Potrzeby na utrzymanie urządzeń melioracyjnych są zaspokajane w okolicach 10% - przyznaje Zbigniew Bahryj, dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu.

Stąd raport Najwyższej Izby Kontroli nie dziwi. Kontrolerzy wzięli pod lupę ochronę przeciwpowodziową w dorzeczu Odry. Wyniki budzą strach.

- Jest około 50% długości wałów, których stan zagraża bezpieczeństwu, bądź też jest niedostateczny - komentuje Marzanna Wierzbicka z Najwyższej Izby Kontroli Delegatury w Opolu.

Kolejne błędy, które wytyka NIK to: źle wydatkowane pieniądze z programu „Odra 2006”, brak obowiązkowych kontroli technicznych na ponad 80% obwałowania, czy zbiornik we Włodzieninie, który poprzecieka.

Oby dla Urzędu Marszałkowskiego nie były to za głębokie wody. Na razie trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, kto jest winny zaniedbaniom?

- Trudno winić kogoś, kto wykonuje swoją pracę w sposób prawidłowy - komentuje Antoni Konopka, członek Zarządu Województwa Opolskiego.

By uchronić Opolszczyznę przed wielka wodą potrzebne są…dużo większe pieniądze i mniej utrudnień ze strony ekologów, którzy często wstrzymują prace. W ubiegłym roku województwo wydało na ochronę przeciwpowodziową ponad 40 milionów. Sporo, ale to i tak kropla w morzu potrzeb.

800 milionów złotych! Tyle potrzeba, by Opolszczyźnie nie straszna była wielka woda. Jeśli pieniądze będą spływać w takim tempie, jak do tej pory, poczekamy jeszcze, co najmniej 20 lat.

Paweł Pyclik

red. K.S.