W XVIII wieku Jędrzej Kitowicz, w swoim „Opisie Obyczajów”, narzekał, że „Popielec ledwo miał ciżbę od siebie w kościele”. 300 lat później jest już całkiem inaczej. Wierni wypełniają kościoły i tłumnie uczestniczą w symbolicznym posypywaniu głów popiołem na znak pokuty.
- Popiół jest takim jakby troszeczkę wstrząsem dla człowieka, który jeszcze wczoraj był bardzo rozbawiony. Teraz kościół przypomina: Człowieku! zabawa owszem, ale trzeba też pomyśleć o swoim dalszym celu – mówi Ks. infułat Edmund Podzielny, proboszcz parafii Katedralnej w Opolu.
Tradycja posypywania głów popiołem pojawiła się już w VIII wieku. Papież Urban II uczynił ją obowiązującym zwyczajem w 1091 roku. Jednak współcześni wierni nie zawsze zastanawiają nad symboliką i znaczeniem Popielca.
Popiół pochodzi z palm poświęconych w Niedzielę Palmową ubiegłego roku. Ma przypominać wiernym o kruchości życia, nieuchronności śmierci, ale też i życiu wiecznym. Wielu głęboko przeżywa ten rytuał.
- Ludzie starają się stać pobożni na ten, zaczynający się wielki post – twierdzi Sławomir Szwajkosz, ministrant.
A trwa on od środy popielcowej do Wielkanocy – 40 dni bez niedziel. To również rodzaj pokuty i czas zastanawiania się nad własnym życie. Wierni kontemplują też ostatnie godziny życia Jezusa Chrystusa.
- W drugim okresie Wielkiego Postu uwaga chrześcijan skupia się na męce Pańskiej. Przepiękne nabożeństwa drogi krzyżowej, czy gorzkich żali gromadzą wielu ludzi – mówi Ks. infułat Edmund Podzielny, proboszcz parafii Katedralnej w Opolu.
Wszystkie, rozpoczynające się w środę popielcową obrzędy i nabożeństwa mają przygotować wiernych do świętowania zmartwychwstania Pańskiego.
Krzysztof Baranowski
red. K.S.