GMO czyli genetycznie modyfikowane organizmy. Za ich wprowadzeniem stoją wielkie korporacje, które obiecują wyższe plony. Ale długofalowe skutki spożywania zmodyfikowanej żywności nie są znane.
Nikt nie może z całą stanowczością powiedzieć, że to nie szkodzi, a dopóki jest choć cień podejrzenia, że nie jest to do końca w porządku, nie powinny te organizmy być wprowadzane do obrotu - mówi Jerzy Woźniak z gospodarstwa agroturystycznego „Agrochatka”.
A będą – jeśli wejdzie w życie nowa ustawa o nasiennictwie, którą przyjął sejm 1 lipca tego roku.
Zostało skreślone sformułowanie, że zabrania się stosowania genetycznie zmodyfikowanych nasion, tego już w ustawie nie ma, ona również nakłada ograniczenia na stosowanie tradycyjnych nasion, może się tak stać, że nie będziemy mogli siać własnych nasion – mówi Elżbieta Woźniak z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi.
Gospodarstwa ekologiczne w całej Polsce, takie jak „Agrochatka”, zbierają podpisy pod petycją o odrzucenie ustawy o nasiennictwie.
Za większością tych zmian stoi rząd, uważam, że ludzie powinni zająć stanowisko i oprotestować to, co się dzieje - mówi Mary Kennedy z gospodarstwa agroturystycznego „Agrochatka”.
Ci, którzy walczą z GMO, jednocześnie promują naturalne produkty.
Zdrowa żywność to zdrowy naród, zdrowe dzieci, samo zdrowie - mówi Ewa Brudzińska.
Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, co jedzą.
Kupuję, ale nie zwracam uwagi co tam w środku jest. Teraz jak czytam tę kartkę, to wydaje mi się, że trzeba patrzeć na to co się je i czy to jest zdrowe - mówi Lidia Bączyńska.
Nowa ustawa o nasiennictwie trafi w najbliższą środę, 27 lipca, w ręce senatorów. Jeśli zostanie odrzucona posłowie będą musieli jeszcze raz się nad nią pochylić. Jest zatem szansa, że w Polsce GMO będzie zakazane, podobnie jak we Włoszech, Niemczech czy Francji.
Anna Świderska
red. J.K.