Coraz częściej sięgamy po papierosy z nudów lub tylko dlatego, że inni palą, więc my też chcemy spróbować. Traktujemy „dymka”, jako przerwę w pracy. Tłumaczymy sobie, że papieros rozluźnia zszargane nerwy. Lubimy palić, ale palaczy nie lubi nikt.
- Wszystko przesiąka tym okropnym zapachem. Palacze powinni palić w domach, a nie w miejscach publicznych – mówi pani Beata.
Nie wolno palić na przystankach, w urzędach, szkołach i niektórych lokalach gastronomicznych. Zadaniem straży miejskiej jest egzekwowanie tych przepisów. Najwyższy mandat to nawet 500 złotych. Tyle teoria, a w praktyce?
- Powiem szczerze, że więcej jest upomnień, ostrzeżeń. Działamy raczej prewencyjnie – przyznaje Beata Szpakowska ze Straży Miejskiej w Opolu.
Od dziś rusza program Tobacco Free Cities. Główny Inspektorat Sanitarny pozyskał środki finansowe ze Światowej Fundacji ds. Walki z Chorobami Płuc. Projekt wdrażany jest w całym kraju.
- Jeśli chodzi o edukowanie społeczeństwa to planowane są kampanie edukacyjne, różnorodne akcje, konkursy - zapowiada Weronika Motylewska, koordynator projektu „Odświeżamy Nasze Miasta”.
Nacisk zostanie położony na bierne palenie. Jak wynika z badań, prawie 50 % populacji narażone jest na skutki przebywania w dymie papierosowym.
- Największym problemem jest bierne palenie wśród kobiet w ciąży, które narażają swoje jeszcze nienarodzone dzieci, jak również palenie rodziców małych dzieci - mówi Marzena Krysa z Zakładu Promocji Zdrowia we Wrocławiu.
Edukowanie, jak również egzekwowanie prawa to działania, które mają „odświeżyć” nasze miasto. Wszystko po to, aby martwy, jak na razie przepis o zakazie palenia w miejscach publicznych, wreszcie zaczął obowiązywać.
Justyna Wysocka
red. K.S.