• Wersja do druku
  • -AA+A

Droga za horyzontem

11:06, 15.02.2012

Jak połączyć codzienność z poezją? Czy buntownikiem można zostać dopiero wtedy, gdy spełni się wszystkie obowiązki? Jak można udomowić człowieka drogi?

Piotr Kasjas
Piotr Kasjas

Podziel się:   Więcej

„Kiedyś sądziłem, że świat to tylko horyzont...” tak mówi Piotr Kasjas. Czy świat się zmienił? Być może. Zmieniło się natomiast jego postrzeganie. Dorastanie. Rodzina. Emigracja. Pierwszy dom będący przyczepą. Czas mija. Znajdywanie osadzenia w rzeczywistości. Nareszcie razem z rodziną. Egzystencjalny spokój. Życie płynie. Tu powstaje pytanie o pełnię przeżywania. Co nią jest? Co daje ku niej podstawy? Wspaniała żona? Zasobna kieszeń? Syn z dobrymi wynikami w szkole? A może, gdy spełni się jedno marzenie już czujemy się niespokojni, ruchliwi; już zaczynamy wypatrywać czegoś innego? A cóż ma do tego poezja? Po cóż wersy, słowa, czy liryczność? Tak, są to krótkie wypowiedzi. Nie ma w niej wielogodzinnego wywodu. Pozwala jednak na uchwycenie tego, co najważniejsze. Między Piotrem, a jego wnętrzem; między Poetą a Światem; między kochankami. „...woda zamienia się w wino...” - czytamy. Więc nie jest źle. Więcej – jest to niesamowite doświadczenie. Słowa te poprzedzone są jednak „W (...) snach ...”. Czyli egzystencja nie wystarcza na doznanie metafizyki. Poezja stwarza miejsce na opowiedzenie o tym. Więc początek rozmowy. Na jawie. Między „W” a „snach” Piotr dodaje - ”NASZYCH”. Nie ma więc osamotnienia. Nie jest to więc poszukiwanie rozmówcy, lecz objawienie mu, że MY istnieje we śnie. Być może tylko w nim? Nie – poprzez słowa trafia do codzienności, schodzi na ziemię.

Cóż z tak zaczętą rozmową? Czy jednak potrzeba czegoś więcej niż wypowiedzenie, że jest się obok drugiej osoby? Czy możemy dać cokolwiek więcej niż akt współbycia? Piotr nie szuka niepotrzebnych ornamentów. „I wiemy, że wszystko czego teraz potrzebujemy, to spełnienie ciszy.” - mówi. Człowiek drogi, który w swojej ciszy spędza dziesiątki godzin tygodniowo, oglądając świat zza kierownicy, nie szuka niepotrzebnego gwaru pośród bliskich. Daje im to, czego oczekują; to co najcenniejsze. Mało tego „Słowa źle wypowiedziane rujnują ciszę..” - to jego myśl przewodnia. I to wcale nie znaczy, że jest milczkiem, typem samotnika, odludkiem. Uwielbia mówić. Poezja pozwala mu jednak na nazywanie kwestii trudno uchwytnych. Przestaje być sztuką samą w sobie (choć nie znamy jego zamiaru podczas tworzenia). Sądzę, że świadomość czytelnika jest ważna dla Piotra podczas pisania. Odnoszę wrażenie, że doświadczył on wymiany zrozumień za pomocą swojej twórczości. Poczuł poezję żywą; dającą życie. Piękne to doznanie, lecz następnym krokiem jest odpowiedzialność za autentyzm. „...inspiracji nie można podrobić...” - na szczęście posiada tę świadomość. Co dalej?

„I podniosłem moje wszystkie upadłe marzenia, by mogły lecieć w stronę własnego spełnienia.” - to słowa z wiersza „Kiedyś”, który rozpoczął opowieść. Piotr, jak co tydzień rusza w kilkudniową trasę. Zmienia ją w podróż. Dojeżdżając do kresu Wyspy widzi horyzont zanurzony w wodzie. Przechyla głowę tak, że patrząc, nie widzi lądu. Jaką granicę przekroczy teraz? Jakiej ciszy nie będzie chciał zrujnować?

Autor: Adam Siemieńczyk