• Wersja do druku
  • -AA+A

Stefan Zajonz

11:48, 20.03.2012

Stefan Zajonz - poeta, fotografik zamieszkały w Bonn /photo by Jürgen Eis/
Stefan Zajonz - poeta, fotografik zamieszkały w Bonn /photo by Jürgen Eis/

Podziel się:   Więcej

Stefan Zajonz - poeta, fotografik

Urodzony w Polsce, wyjechał zaraz po maturze w 1977 r. do Niemiec, osiedlił się w stolicy Bonn. Zaczyna od nauki języka jako stypendysta w Akademie Niederberg w Sankt Augustin. Kontynuuje naukę w Kollegium im. Eichendorff'a w Geilenkirchen, k. Aachen. Przenosi się do Kolonii z zamiarem podjęcia pracy. Od 1983 roku pisze wiersze w języku niemieckim pod wpływem liryków ekspresjonistycznych. Przez kolejne lata m.in. z powodu emigracji zmienia kilka adresów, wpada w częste eskapady alkoholowe i eksperymentuje z narkotykami. Podróżuje autostopem przez Jugosławię do Grecji i zatrzymuje się na dłużej w Atenach, przemieszcza się na wyspę Egina. W drodze powrotnej zwiedza północne Włochy, część Alp i południe Niemiec. Debiutuje jako poeta w 1987 r. w Neues Rheinland w Köln. Zostaje członkiem Pisarzy Niemieckich w regionie Północnej Nadrenii Westfalii, współdziała w Literaturwerkstatt przy opiniotwórczym centrum sztuki Künstlerforum Bonn. Z końcem lat 80-tych powstają jego pierwsze fotografie. Tematem zdjęć są Fasady, Noc, Krajobraz nad rzeką. Zdaje w 1987 r. eksternistycznie niemiecką mature w Eichendorff-Kolleg i podejmuje w 1988 r. studia, na wydziale historii sztuki, germanistyki i filozofii, w Bonn. Publikuje kilka prac semestralnych. Czas studiów jest obfity w czytanie książek. Dniami przesiaduje w bibliotekach uniwersyteckich czytając swoich ulubionych autorów w oryginale. Na tym tle pojawia się głęboka depresja, trwająca przez kolejne lata. Od listopnada 1996 r. poddaje się leczeniu w dwóch znanych klinikach psychiatrycznych. Ponownie wraca do Bonn i osiedla się w zielonej dzielnicy Bad Godesberg, aby rozpocząć intensywny czas reorganizacji życia i pracy. Po kilku miesiącach pracy twórczej doznaje „przebudzenia”. Powstają nowe wiersze w języku polskim i niemieckim, tłumaczy Psalmy z łaciny, i poezję z języka polskiego. Zakłada własne wydawnictwo Deutpols. Od 1998 r wydaje regularnie Zeszyty Poetyckie, około 90 bibliofilskich tomików z liryką, publikuje w czasopismach i antologiach. W tym czasie „powrotu”, codziennej modlitwy i medytacji, powstaje także pierwszy ważny cykl jego fotografii Cień - egzystencja atmosferyczna. Od 2005 roku jest członkiem zarządu BBK-Bonn, Związku Artystów Niemieckich, działa jako rzecznik prasowy, jest ponadto organizatorem kilku wystaw i kuratorem. Autor katalogów artystycznych, napisał kilkaset krytyk o sztuce, kreuje coraz wyraźniej osobiste stanowisko w dialogu kultury polsko-niemieckiej. W 2008 roku zdaje egzamin w Instytucie Arcydiecezji Kolońskiej, jest zakrystianem, pracuje w Papieskiej Bazylice minor Bonner Münster, w Bonn. Stefan Zajonz był kilkakrotnie nominowany, przez Otto Benecke-Stiftung, Związek Pisarzy Polskich, Ars Porta International oraz Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Stefan Zajonz, Shopping, 2010
Jaki jest twój podstawowy rodzaj twórczości?

Poezja i fotografia stanowią dziś dla mnie idealną parę. Poezja to praca z językiem w kontekście zjawisk i natury, własnego życia, w dialogu z literaturą i sztuką - na bazie chrześcijaństwa danego mi przez rodziców. W poezji czuję się bardzo swoiście, to sfera tysięcy lat i bardzo wielu mistrzów słowa. W niej zaistniał pisany lub śpiewany język liryczny, od pochwał słońca do psalmów Dawida, od japońskich Haiku do Carmina Burana, od prowansalskich trubadurów do poezji współczesnej. Obrazotwórczy klimat poezji, jej wieloistość, rytm i wersologia są dla mnie bardzo ważne, znaczą właściwie tyle ile oddech w codziennym życiu. Od lat zajmuję się intensywnie fotografią. Instrumentami są dla mnie oko i ręka, a światło jest tą boską materią z którą współpracuję. Badam proporcje, kontroluję oddech i wyciszam się jako statysta, otoczony życiem. Konkludując, to właśnie poezja i fotografia są dla mnie dzisiaj podstawowym rodzajem twórczości. Ja tylko rejestruję, naśladuję, transformuję to, co wywiera na mnie istotny wpływ: życie i sztuka.

Co znaczy dla ciebie emigracja?

To kompleks złożony z kilku czynników. Emigracja jest najpierw przygodą, następnie rozgrzebywaniem popiołów, w najlepszym przypadku jest nowym życiem. Vita Nuova. Niektórych prowadzi przez lagry i kliniki psychiatryczne, inni tłoczą sie przez wiele lat w ciasnych mieszkaniach z walizką u boku, często jest ciągłym powrotem albo ucieczką do alkoholu i narkotyków. Emigracja niesie z sobą stagnację, chorobę i przedwczesną śmierć. Jest także w znacznym stopniu dużą szansą na przyszłość, gdy tylko znajdziemy dla siebie mistrza, to znaczy kogoś w rodzaju Mojżesza, który nam powie dokąd iść i jak się zachować. Może to zabrzmieć ironicznie dla tych, którzy nie odbili się od dna egzystencji.

Dlaczego tworzysz?

Tworzę, bo czuję się wolnym człowiekiem. Także dlatego, by najdłużej zostać dzieckiem. Nie walczę z przemijaniem, w bojaźni o utracony raj. Praca twórcza należy do owoców wolności. Jesteśmy zależni od kreacji i jej roli jako komórki zarodkowej, od subtelnych mocy ukrytych głęboko w nas. Mój wkład do dorobku kulturowego polega na tym, że dbam o jego zdrowy kręgosłup czyli środek naszego życia. Bez tego środka nie przeżyje żadna cywilizacja. W języku niemieckim mam dobry dystans do słów, czuję te słowa inaczej. W fotografii poruszam się w tej chwili na pograniczu pasji. 

Gdzie się rodzi sztuka? Co jest inspiracją?

Sztuka rodzi się tam gdzie jest wolność. „Poznacie ich po owocach” czyli po sesji prac, tak nazywa się to hasło; jak ta pieśń Veni Creator Spiritus jest bezgranicznym upomnieniem o ingenium.  Głównym zarodkiem sztuki jest inspiracja. Inspiracja przychodzi zawsze z zewnątrz. Nie można jej ani kupić ani posiadać na swoją własność, przychodzi nagle, w chwili gdy się jej nie spodziewamy. Źródłem inspiracji może być miłość. Miłość Boga. Muszę jednak wiedzieć, z którego źródła czerpać dla siebie radość i siłę. 

Ulubieni artyści?

No cóż, jest ich wielu. Tu obowiązuje: „Po mnie idzie, któremu nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała“;  a przede mną stoją kolosy jak np.: Tomasz Stańko, jazzman; Ketil Björnstad, pianista, pisarz;  Adam Zagajewski, poeta; Josif Brodski, poeta, eseista; Brassai, fotografik; Jim Jarmusch, reżyser; Klaus Kinski, aktor; Camila Claudel, rzeźbiarka; Pina Bausch, choreografka; San Juan de la Cruz, mistyk, poeta; Thomas Merton, mnich, poeta; Vincent Klink, kucharz; Giotto, malarz. Tak wygląda w przekroju moja perspektywa.
Stefan Zajonz

Nad czym teraz pracujesz?

Piszę referat w języku niemieckim na temat roli poezji, pod wpływem emigracji, ten tekst muszę dać do tłumaczenia na język polski, zabieram go na spotkanie Poezja-Londyn; wydaję dwa nowe zeszyty poetyckie. Ponadto wybieram zdjęcia na trzy dość ważne dla mnie wystawy fotografii w Niemczech i w Polsce.


Twoje credo artystyczne?

Kochaj, mimo to, i żyj jak potrafisz.

Co robisz w życiu prócz twórczości?

Pracuję w Papieskiej Bazylice minor Bonner Münster. W tej bazylice był w listopadzie 1981 r. Papież Jan Paweł II, przez pięć lat celebrował teolog prof. Ratzinger, dzisiejszy Papież Benedykt XVI. Ten kościół to piękny europejski monument z XI w. Do moich zajęć należy przygotowanie mszy, dbanie o kościół, o sztukę, o ogólny porządek, jestem zakrystianem. Od roku posiadam studio które jeszcze remontuję. Piszę krytyki o sztuce i o artystach dla Związku Artystów Niemieckich. Czytam, lubię spacery, wypoczywam kilka razy w roku w Beskidach w domu mojej przyjaciółki, niekiedy gotuję, dość często jednak muszę przemóc się z lenistwem.

Marzenie artystyczne do spełnienia?

Jedno marzenie spełniłem: współżyć ze sztuką i religią. Żyć z mojej sztuki się nie da, więc to marzenie odpada. Sławy za cenę życia nie potrzebuję. Ale trafić na uniwersalny temat, zadbać o jakość wykonywanej pracy lirycznej czy fotograficznej, nie tracić cierpliwość, trenować pokorę, czerpać ze sztuki jak z głębokiego źródła radości oraz być coraz lepszym człowiekiem, jest odpowiednią dla mnie bazą do spełnienia się etycznie i estetycznie.


Gdzie można cię zobaczyć, spotkać?

W tym roku w Bonn, w Opolu i Warszawie na wernisażach, w sklepie spożywczym Rewe w Bad Godesberg, w lesie z apartem fotograficznym, w piekarni Mr. Brecker, latem tego roku w Toskanii, kto chce może mnie odwiedzać na stronach Facebook, a za rok zapraszam do Atelier.