• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Czy telewizji wolno pokazywać śmierć?

14:23, 14.06.2011
Czy telewizji wolno pokazywać śmierć? W historii brytyjskiej telewizji BBC nie było jeszcze tak wielu kontrowersji. W poniedziałek Terry Pratchett pokazał dokumentalny film, w którym przedstawiono ostatnie chwile brytyjskiego milionera. Jest to kolejny głos w sprawie legalizacji eutanazji.

W historii brytyjskiej telewizji BBC nie było jeszcze tak wielu kontrowersji. W poniedziałek Terry Pratchett pokazał dokumentalny film, w którym przedstawiono ostatnie chwile brytyjskiego milionera. Jest to kolejny głos w sprawie legalizacji eutanazji.

Pisarz po raz kolejny sprowokował do dyskusji na temat eutanazji (fot. terrypratchettbooks.com)
Pisarz po raz kolejny sprowokował do dyskusji na temat eutanazji (fot. terrypratchettbooks.com)

Podziel się:   Więcej
„Choosing to die”, wyświetlany na kanale BBC2, to głos zwolenników eutanazji w sprawie umożliwienia nieuleczalnie chorym pacjentom przyspieszenia swojej śmierci. Według autora dokumentu, Terry'ego Pratchetta, film przekona nawet najbardziej zagorzałych obrońców życia i rozpocznie narodową dyskusję. Przeciwnicy twierdzą jednak, że jest to złamanie pewnego telewizyjnego tabu i kolejny niebezpieczny krok w rozwoju radiofonii i telewizji. To nie pierwszy taki przypadek, kiedy telewizja pokazuje ludzką śmierć, skąd więc tyle kontrowersji?

Ostatnia podróż

Dokument przedstawia sylwetkę biznesmena Petera Smedleya – pokazane są ostatnie chwile 71-latka, który cierpi na stwardnienie boczne zanikowe, co całkowicie uniemożliwia mu ruch oraz prowadzi do stopniowego paraliżu wszystkich mięśni. Choroba jest nieuleczalna, a najczęstszą przyczyną śmierci jest zatrzymanie pracy mięśni oddechowych. W tej ostatniej podróży Smedley'owi towarzyszyła cała rodzina, ale także ekipa filmowa BBC. W filmie pokazane są ostatnie chwile biznesmena, nawet moment kiedy mężczyzna pije śmiertelny koktajl i chwilę później zasypia. Przedstawiono również reakcję rodziny, zachowanie personelu ze szwajcarskiej kliniki – cały film jest wiernym obrazem tego, jak wygląda proces eutanazji.

Szwajcarska klinika Dignitas odnotowała ponad 1000 cudzoziemców, którzy zdecydowali się skorzystać z jej usług. W 2009 roku podróż w jedną stronę odbyło ponad 160 Brytyjczyków – teraz dołączył do nich Peter Smadley. Podobnie jak w Polsce, dyskusja nad legalizacją w Wielkiej Brytanii toczy się już od dawna, jednak nadal nie ma społecznej akceptacji takich działań. Czy po filmie Terry'ego Pratchetta to się zmieni?

Piękny umysł

Od czasu zdiagnozowania choroby Alzheimera w 2008 roku, Terry Pratchett prowadzi kampanię na rzecz legalizacji eutanazji w Wielkiej Brytanii. 63-letni pisarz wielokrotnie ogłaszał, że umrze wtedy, kiedy będzie miał na to ochotę. Zainspirowany historią osób, które zdecydowały się na ten drastyczny krok, postanowił nakręcić dokument. Historia Smadleya jednak w niczym nie przypomina jego choroby – stwardnienie rozsiane ogranicza możliwość ruchu, Pratchett z kolei jest całkowicie sprawy fizyczne. Obawia się jedynie o swoją sprawność umysłową.

Dla uhonorowanego pisarza, autora słynnego cyklu „Świat dysków ” ułomność umysłowa może być szczególnie dotkliwa. Tym bardziej możemy zrozumieć jego postawę w sporze o eutanazję. Sam wielokrotnie powtarzał, że wybierze medyczne wspomaganie śmierci, gdy nie będzie mógł zaakceptować swojego stanu. Przyznał, że dorósł do takiej decyzji i najchętniej umarłby przy dźwiękach dobrej muzyki i z whiskey w ręku.

W dokumencie Terry występuje w obronie wszystkich, którzy chcieliby mieć możliwość godnej śmierci. Klinika Dignitas nie jest również wyborem przypadkowym – Pratchett zamierza być jej klientem. W tym ujęciu historia Smadleya ma dla Pratchetta wymiar symboliczny, a sam dokument jest po prostu ekspresją pisarza.
Propaganda śmierci?

Telewizja BBC zdecydowała się wyświetlić przygotowany przez Pratchetta film ze względu na osobę pisarza. Jednak kontrowersji nie brakowało i jeszcze przed samą emisją było wielu, którzy domagali się zdjęcia filmu z anteny. Niektórzy wręcz komentowali to jako akt samobójstwa brytyjskiej telewizji, która posunęła się o jeden krok za daleko. Prawda jest jednak taka, że nie jest to pierwszy dokument o eutanazji – w 2008 Sky News pokazała ostatnie chwile Craiga Ewerta, który zdecydował się na samobójstwo w tej samej klinice co Smadley. Największe spory w wypadku „Choosing death” wzbudziła sama osoba Prachetta, który znany jest ze swoich kontrowersyjnych poglądów na tematy śmierci medycznej. Czy pokazywanie ludzkiej śmierci pomiędzy reklamami, a serialem obyczajowym nie jest w tym wypadku złamaniem tabu? Gdy potraktujemy film Pratchetta jako dokument medyczny, nie powinien on wzbudzać takich kontrowersji. Zapis odchodzenia Smadley'a ma w sobie duży ładunek emocjonalny.

Po wczorajszym seansie na BBC spadła lawina krytyki ze strony konkurencyjnych stacji. Programowi zarzucono zbyt emocjonalny charakter i potraktowanie ludzkiej śmierci w sposób niegodny. Organizacje charytatywne i religijne ostrzegały przed możliwymi skutkami filmu i naśladownictwem samobójstwa. Nieustanny spór pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami eutanazji został przeniesionych na grunt telewizji BBC. Nie można zapomnieć, że jest to telewizja publiczna z największymi udziałami na brytyjskim rynku.

W oficjalnej odpowiedzi na „Choosing to die” BBC sugerowało, by potraktować film jako osobistą ekspresję Terry'ego Prechetta, która nie ma celów propagandowych. W rzeczywistości rozpętała się międzynarodowa dyskusja na temat granic wolności dziennikarskiej i sensu pokazywania śmierci w telewizji.



oprac.pm (bbc.com)