• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Semipałatyńsk – enklawa radioaktywnego skażenia

11:45, 19.04.2011
Semipałatyńsk – enklawa radioaktywnego skażenia W elektrowni w Fukishimie trwa akcja ratunkowa mająca ograniczyć skalę radioaktywnego skażenia i nie dopuścić do stopienia się rdzenia uszkodzonych reaktorów. Awaria już doprowadziła do ogromnych szkód w środowisku naturalnym. Są jednak na świecie enklawy, w porównaniu z którymi skutki katastrofy w Fukushimie uznane by były za normę. 22 lata po zamknięciu pierwszego radzieckiego poligonu jądrowego w Semipałatyńsku skażonych jest tam 300 tys. km2, a 1,5 mln osób to ofiary, które dotknęła choroba popromienna.

W elektrowni w Fukishimie trwa akcja ratunkowa mająca ograniczyć skalę radioaktywnego skażenia i nie dopuścić do stopienia się rdzenia uszkodzonych reaktorów. Awaria już doprowadziła do ogromnych szkód w środowisku naturalnym. Są jednak na świecie enklawy, w porównaniu z którymi skutki katastrofy w Fukushimie uznane by były za normę. 22 lata po zamknięciu pierwszego radzieckiego poligonu jądrowego w Semipałatyńsku skażonych jest tam 300 tys. km2, a 1,5 mln osób to ofiary, które dotknęła choroba popromienna.

Przez 40 lat  ludzie wokół Semipałatyńska żyli nieświadomi zagrożenia napromieniowaniem (fot. www.nv.doe.gov)
Przez 40 lat ludzie wokół Semipałatyńska żyli nieświadomi zagrożenia napromieniowaniem (fot. www.nv.doe.gov)

Podziel się:   Więcej
Gdyby nie rozpad ZSRR, najprawdopodobniej świat nigdy by nie usłyszał o ofiarach wojskowych prób jądrowych wokół radzieckich poligonów nuklearnych. Kiedy skala ofiar promieniowania i zniszczenia w środowisku dotarły do świadomości polityków kazachskich, zdecydowano o zaprzestaniu tych śmiercionośnych eksperymentów. W lutym 1989 r. w Kazachstanie, gdzie leży Semipałatyńsk (obecnie Semej), powstał pierwszy ruch antyatomowy na terenie byłej ZSRR – „Newada – Semipałatyńsk”. W ciągu kilku miesięcy podobne ruchy stworzono wokół innych miejsc dotkniętych skażeniem: Nowej Ziemi i Czarnobyla. Działalność przeciwników eksperymentów atomowych doprowadziła do tego, że już w sierpniu prezydent Kazachstanu Nurusłan Nazarbajew podpisał rozkaz o zamknięciu poligonu w Semeju. Jednocześnie zrezygnował z posiadania broni jądrowej, choć Kazachstan miał na swoim terenie liczbę głowic, dającą mu czwarte miejsce na liście militarnych potencjałów atomowych na świecie.

Wykradziona technologia

Poligon w Semipałatyńsku był jednym z największych na świecie. Powstał po tym jak rosyjscy decydenci i naukowcy zainteresowali się nową bronią – bombą atomową. Plany jej budowy zostały wykradzione przez radziecki wywiad Amerykanom. Było to możliwe m.in. dzięki sympatiom proradzieckim brytyjskiego fizyka jądrowego Klausa Fuchsa – uczestnika projektu „Manhattan” – amerykańskiego programu atomowego oraz małżeństwa Rosenbergów. Fuchs za szpiegostwo na rzecz ZSRR został skazany na 14 lat więzienia, Rosenbergowie usłyszeli wyrok śmierci i zginęli na krześle elektrycznym w więzieniu Sing Sing.

Informacje przekazane przez nich Rosjanom pozwoliły szybko zniwelować przewagę nuklearną, jaką miały Stany Zjednoczone nad ZSRR. Jednocześnie pod pretekstem misji humanitarnych naukowcy z Moskwy odwiedzali japońską Hiroszimę i Nagasaki. Nie pytali jednak o potrzeby mieszkańców zniszczonych miast. Najbardziej interesowała ich skala zniszczenia oraz skutki wybuchu dla ludzi.

29 sierpnia 1949 r. o godz. 7 rano na poligonie niedaleko Semipałatyńska przeprowadzono pierwszą radziecką próbę z bombą atomową. W 1953 r. także tu wypróbowano pierwszą radziecką bombę termojądrową, a dwa lata później pierwszą na świecie bombę wodorową. Ile wybuchów przeprowadzono na tym poligonie? W zależności od źródła padają różne liczby. Według oficjalnych informacji władz w sumie miało ich być 468. Inne źródła mówią o 513 wybuchach do 1963 r. Prawdziwej liczby najprawdopodobniej nie poznamy. Oficjalnie podaje się, że moc przeprowadzonych tu prób jądrowych była 2,5 tysiąca razy większa od bomby, którą zrzucono na Hiroszimę.

300 lat napromieniowania

Ostatnie próby w Semipałatyńsku przeprowadzono w 1989 r. Dwa lata później poligon został zamknięty. Naukowcy szacują, że aby zlikwidować skutki prób nuklearnych na terenie skażonym wokół Semeju potrzebnych będzie co najmniej 300 lat.

Najbardziej przerażające w tym wszystkim jest to, że politycy, wojskowi dowódcy i naukowcy, prowadząc wyścig zbrojeń nie liczyli się z szeregowymi oraz miejscową ludnością cywilną. I to po obu stronach żelaznej kurtyny. Chichot historii wywołuje dziś twierdzenie, że obie strony organizowały nuklearne poligony w obronie światowego pokoju. Choć trzeba przyznać, że do końca lat 80. XX wieku doktryna Wzajemnego Zagwarantowanego Zniszczenia (MAD) była gwarancją światowego bezpieczeństwa.
Dokumentalne filmy z Semipałatyńska są wstrząsające. Pokazują ludzi, którzy zostali dotknięci chorobę popromienną, nie zdając sobie nawet sprawy z przyczyn niepełnosprawności. Nowotwory, aberracje chromosomalne i anemia są tu czymś powszechnym. Nie ma domu, w którym nie byłoby osoby cierpiącej na schorzenia wywołane radioaktywnością.

Władze ZSRR nie przejmowały się losem ludności cywilnej. Lekarze, stwierdzając zgon w wyniku napromieniowania lub choroby popromiennej, wpisywali inną przyczynę śmierci. W ten sposób oficjalnie skutki prób jądrowych nie dotknęły cywilów w takiej skali, jak to się ujawniło po latach. Aby nie narażać się na konieczność tłumaczenia z ofiar, władze podawały przez radio komunikat, że planowane są ćwiczenia, trzeba zamknąć okna w mieszkaniach i wyjść z domów do czasu odwołania eksperymentu. Nieświadomi niczego chłopi z okolicznych wiosek wychodzili na zewnątrz. Zarządcy poligonu obawiali się, że fala uderzenia może spowodować ofiary w mieszkaniach i to nie byłoby już tak proste do wytłumaczenia. Promieniowania natomiast nie widać i nikt z prostej ludności nie będzie zadawał zbędnych pytań.

Błyski na niebie

Mieszkańcy opowiadają, że kiedy wyganiano ich z domów widzieli błyski. Nie wiedzieli jednak, co to jest. Liczyli, że nikt nie będzie ich narażał na niebezpieczeństwo. W efekcie rodziły się martwe dzieci ze zmianami genetycznymi. Tym, które przeżyły choroba ujawniała się po roku, dwóch, trzech. Powszechne są tu deformacje twarzy, brak kończyn lub ich deformacja. Z nieoficjalnych danych wynika, że w Północnym Ałtaju, gdzie skażenie było największe, napromieniowanych zostało ponad 2 mln osób. Radioaktywny opad był tak duży, że osiągał terytorium chińskiej prowincji Xinijiang zamieszkałą przez mniejszość ujgurską. Nie wywoływało to jednak protestów chińskich oficjeli zaprzyjaźnionych z władzą radziecką. Ujgurowie byli bowiem uznawani za lud radziecki i uznawano, że skoro ZSRR narażą ich na niebezpieczeństwo, to jej sprawa.

W jednym z dokumentów prof. Leonid Iljin, dyrektor Instytutu Biofizyki badającego skutki skażenia w rejonie Semipałatyńska mówił, że w niektórych miejscach promieniowanie przekraczało dopuszczalne normy o 1800 razy. Ludzie, którzy znaleźli się w jego zasięgu, umierali natychmiast. Według nieoficjalnych informacji tysiące osób mogło dostać jednorazowo taka dawkę promieniowania, którą człowiek z różnych źródeł otrzymuje przez całe życie.

To, co dotknęło ludzi z kazachskich wiosek wokół Semipałatyńska, skłoniło władze tego kraju do walki wprowadzenie moratorium na próby z bombami atomowymi. W 1989 r. „Newada – Semipałatyńsk” zablokował przeprowadzenie 11 z zaplanowanych 18 eksplozji. Zainicjowany przez niego międzynarodowy ruch antyatomowy doprowadził do zamknięcia największych poligonów radzieckich na Nowej Ziemi i właśnie w Kazachstanie. Kolejne były poligony USA w Nevadzie, francuski poligon na atolu Mururoa i ostatni chiński poligon na pustyni Lop Nor. Z inicjatywy Kazachstanu Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w grudniu 2009 r. zdecydowało o ustanowieniu Międzynarodowego Dnia Działania Przeciwko Próbom Jądrowym. Przypada 29 sierpnia.

Piotr Ożadowicz (kontrateksty.pl, stosunki.pl)