Chłopcy nie widzą i nie słyszą, a także nie chodzą i nie jedzą samodzielnie (są karmieni dojelitowo). Mają zespół wad wrodzonych, opóźnienie psychoruchowe i upośledzenie umysłowe w stopniu głębokim. Do dzisiaj niestety ich zespół chorobowy nie został zdiagnozowany. Mama chłopców ma problemy ze wzrokiem, przeszła operację zaćmy na lewe oko, a w prawym gałka oczna jest w zaniku. Jak przyznaje, gdyby nie mąż, nie dałaby rady.
Chłopców otacza cisza i ciemność. Ich przewodnikami po takim świecie są rodzice. Mierzą się z tym, co zwyczajnych ludzi ma prawo przerosnąć. Ale oni są nadzwyczajni.
Świat ciszy i mroku byłby niewyobrażalnie smutny, ale rodzice chłopców, to przecież czarodzieje. Dlatego Łukasz i Bartek są pogodni, uśmiechnięci, ufni.
„My jako rodzice robimy wszystko, aby nasze dzieci były szczęśliwe i uśmiechnięte. Chłopcy lubią huśtać się na huśtawce, żywo reagują na każdy podmuch powietrza, ale najbardziej uwielbiają konie i hipoterapię” – pisze pani Joasia.
Smutne pozostaje jednak uzależnienie leczenia od pieniędzy. Tych ciągle brak. Dlatego widzów, chcących wesprzeć rodzinę finansowo prosimy o wpłaty na konto:
41 12 40 10 37 11 11 00 10 13 21 93 62
Fundacja Dzieciom „Zdążyć z pomocą”
Ul.Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
Numer KRS: 00 00 03 79 04
koniecznie z dopiskiem:
NA LECZENIE ŁUKASZA I BARTOSZA JASZCZUR – 2809.
Zobacz historię Łukasza i Bartka w „Celowniku” z 22 kwietnia.